lektory on-line

Faraon - Strona 403

Gdyby więc około dwudziestego zaczęły się drobne rozruchy, już nie należy im
przeszkadzać. Szturmować jednak do świątyń mogą dopiero w dniach dwudziestym drugim i
dwudziestym trzecim. A gdy wojsko zajmie te punkta, wszystko musi uspokoić się.
- Czy nie lepiej byłoby natychmiast uwięzić Herhora i Mefresa? - zapytał Tutmozis.
- Po co?... Mnie nie chodzi o nich, tylko o świątynie i Labirynt, do zajęcia których
wojsko nie jest jeszcze gotowe. Zresztą Hiram, który przejął listy Herhora do
Asyryjczyków, wróci dopiero około dwudziestego... Więc dopiero w dniu dwudziestym
pierwszym Paofi będziemy mieli w rękach dowody, że arcykapłani są zdrajcami, i ogłosimy
to ludowi.
- Zatem mam jechać do Fayum?... - spytał Kalipos.
- O nie. Ty i Tutmozis zostaniecie przy mnie z wyborowymi pułkami... Trzeba mieć przecie
rezerwy na wypadek, gdyby arcykapłani odciągnęli od nas część ludu.
- Nie lękasz się, panie, zdrady? - spytał Tutmozis.
Faraon niedbale machnął ręką.
- Zdrada ciągle sączy się jak woda z pękniętej beczki. Jużci arcykapłani trochę odgadują
moje zamiary, a i ja znam ich chęci... Ponieważ jednak uprzedziłem ich w gromadzeniu sił,
więc już będą słabsi. W ciągu kilkunastu dni nie formuje się pułków...
- A czary?... - spytał Tutmozis.
- Nie ma czarów, których by nie rozproszył topór!... - zawołał śmiejąc się Ramzes.
Tutmozis chciał w tej chwili opowiedzieć faraonowi o praktykach arcykapłanów z Lykonem.
Ale i tym razem powstrzymała go uwaga, że gdy pan bardzo rozgniewa się, utraci spokój,
który dziś robi go potężnym.
Wódz przed bitwą nie może myśleć o niczym, tylko o bitwie. A na sprawę Lykona będzie
czas, gdy kapłani znajdą się w więzieniu.
Na znak jego świątobliwości Tutmozis został w komnacie, trzej zaś inni dygnitarze
złożywszy panu niskie ukłony wyszli.
- Nareszcie - westchnął wielki pisarz, gdy ze skarbnikiem znaleźli się w przedsionku -
nareszcie skończy się władza ogolonych łbów...
- Zaprawdę jest czas - dodał skarbnik. - Przez dziesięć lat ostatnich lada prorok więcej
znaczył aniżeli nomarcha Tebów albo Memfisu.
- Ja myślę, że Herhor po cichu gotuje sobie czółenko, ażeby uciec przed dwudziestym
trzecim Paofi - wtrącił Kalipos.
- Co mu będzie! - rzekł pisarz. - Jego świątobliwość, dziś groźny, przebaczy im, gdy się
upokorzą...
- A nawet za wstawieniem się królowej Nikotris zostawi im majątki - dopełnił skarbnik. -
W każdym razie nastanie w państwie jakiś ład, którego już zaczynało braknąć.
- Zdaje mi się tylko, że jego świątobliwość zbyt wielkie robi przygotowania - mówił
pisarz. - Ja bym wszystko zakończył greckimi pułkami, nie tykając pospólstwa...
- Młody... lubi ruch, hałas... - dorzucił skarbnik.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional