lektory on-line

Faraon - Strona 186

- W każdym razie niedobrze się stało... Sargon może nabrać do nas niechęci...
- Kapłanie!... Kapłanie!... - zawołał książę kiwając głową. - Ty zapominasz daleko
ważniejszej rzeczy, iż Egipt nie potrzebuje ani lękać się; ani nawet dbać o dobre lub złe
usposobienie dla niego nie tylko Sargona, ale nawet króla Assara... Mentezufis był tak
zmięszany trafnością uwag królewskiego młodzieńca, że zamiast odpowiedzieć kłaniał się
mrucząc:
- Bogowie obdarzyli cię, książę, mądrością arcykapłanów... niechaj imię ich będzie
błogosławione!... Już chciałem wydać rozkazy, aby poszukano i osądzono tych młodych
awanturników, lecz teraz wolę zasięgnąć twojej rady, bo jesteś mędrcem nad mędrce.
Powiedz zatem, panie, co mamy począć z Sargonem i tymi zuchwalcami?...
- Przede wszystkim zaczekać do jutra - odparł następca. - Jako kapłan, wiesz najlepiej,
że boski sen często przynosi dobre rady.
- A jeżeli i do jutra nic nie obmyślę? - pytał Mentezufis.
- W każdym razie ja odwiedzę Sargona i postaram się zatrzeć w jego pamięci ten drobny
wypadek.
Kapłan pożegnał Ramzesa z oznakami czci. Zaś wracając do siebie myślał:
"Serce dam sobie wydrzeć z piersi, że do tego nie należał książę: ani sam bił, ani
namawiał, a nawet nie wiedział o wypadku. Kto tak chłodno i trafnie sądzi sprawę, nie
może być współwinnym. A w takim razie mogę zacząć śledztwo i jeżeli nie ułagodzimy
kudłatego barbarzyńcy, oddam zawadiaków pod sąd. Piękny traktat przyjaźni między dwoma
państwami, który zaczyna się sponiewieraniem posła!..."
Nazajutrz wspaniały Sargon do południa leżał na wojłokowym posłaniu, co wreszcie zdarzało
mu się dosyć często, bo po każdej pijatyce. Obok niego, na niskiej sofie, siedział
pobożny Istubar, z oczyma utkwionymi w sufit, szepcząc modlitwy.
- Istubarze - westchnął dostojnik - czy jesteś pewny, że nikt z naszego dworu nie wie o
moim nieszczęściu?
- Któż może wiedzieć, jeżeli cię nikt nie widział?
- Ale Egipcjanie!... -jęknął Sargon.
- Z Egipcjan wie o tym Mentezufs i książę, no i ci szaleńcy, którzy zapewne długo będą
pamiętali twoje pięści.
- Może trochę, może!... Ale zdaje mi się, że był między nimi następca i ma nos rozbity,
jeżeli nie złamany...
- Następca ma cały nos i on tam nie był, zapewniam cię.
- W takim razie - wzdychał Sargon - powinien książę kilku z nich wbić na pal. Przecieżem
ja poseł!... ciało moje jest święte.
- A ja mówię ci - radził Istubar - wyrzuć złość z serca twego i nawet nie skarż się. Bo
gdy hultaje pójdą pod sąd, cały świat dowie się, że poseł najdostojniejszego króla Assara
wdaje się z Fenicjanami, a co gorsza, odwiedza ich samotny wśród nocy. Co zaś odpowiesz,
gdy twój śmiertelny wróg, kanclerz Lik-Bagus, zapyta cię: "Sargonie, z jakimiż to
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional