lektory on-line

Faraon - Strona 87

I wielka duma opanowała jego serce na widok tylu strojnych statków, które mógł zatrzymać
jednym skinieniem, i tych tysięcy ludzi, którzy porzucili swoje zajęcia i narażali się na
kalectwo, nawet na śmierć, byle spojrzeć w jego boskie oblicze.
Szczególniej upajał Ramzesa niezmierny krzyk tłumu nie ustający ani na chwilę. Krzyk ten
napełniał mu piersi, uderzał do głowy, podnosił go. Zdawało się księciu, że gdyby skoczył
z pomostu, nawet nie dosięgnąłby wody, bo zapał ludu porwałby go i uniósł ku niebu jak
ptaka.
Statek nieco zbliżył się ku lewemu brzegowi, postacie tłumu zarysowały się wyraźniej i
książę spostrzegł coś, czego się nie spodziewał. Podczas gdy pierwsze szeregi ludu
klaskały i śpiewały, w dalszych widać było kije, gęsto i szybko spadające na niewidzialne
grzbiety.
Zdziwiony namiestnik zwrócił się do nomarchy Memfisu.
- Spojrzyj no, wasza dostojność... Tam kije są w robocie?...
Nomarcha przysłonił ręką oczy, szyja poczerwieniała mu...
- Wybacz, najdostojniejszy panie, ale ja źle widzę...
- Biją... z pewnością biją - powtarzał książę.
- To jest możliwe - odparł nomarcha. - Zapewne policja schwytała bandę złodziei...
Niezbyt zadowolony następca poszedł na tył statku, między inżynierów, którzy nagle
skręcili ku środkowi rzeki, i z tego punktu spojrzał ku Memfsowi.
Brzegi w górze Nilu były prawie puste, czółenka znikły, żurawie czerpiące wodę pracowały,
jak gdyby nic nie zaszło.
- Już skończyła się uroczystość?... - zapytał książę jednego z inżynierów, wskazując w
górę rzeki.
- Tak... Ludzie wrócili do roboty - odparł inżynier.
- Bardzo prędko !...
- Muszą odzyskać czas stracony - rzekł nieostrożnie inżynier.
Następca drgnął i bystro spojrzał na mówiącego. Lecz wnet uspokoił się i wrócił pod
namiot. Okrzyki nic go już nie obchodziły. Był pochmurny i milczący. Po wybuchu dumy
uczuł pogardę dla tłumu, który tak prędko przechodzi od zapału do żurawi czerpiących
błoto.
W tej okolicy Nil zaczyna dzielić się na odnogi. Statek naczelnika nomesu Aa skręcił ku
zachodowi i po godzinnej jeździe przybił do brzegu. Tłumy były jeszcze liczniejsze
aniżeli pod Memfisem. Ustawiono mnóstwo słupów z chorągwiami i bram triumfalnych
owiniętych zielenią. Między ludem coraz częściej można było napotkać obce twarze i ubiory.
Gdy książę wysiadł na ląd, zbliżyli się kapłani z baldachimem, a dostojny nomarcha Otoes
rzekł do niego:
- Bądź pozdrowiony, namiestniku boskiego faraona, w granicach nomesu Aa. Na znak łaski
swej, która jest dla nas niebieską rosą, chciej złożyć ofiarę bogu Ptah, naszemu
patronowi, i przyjmij pod swoją opiekę i władzę ten nomes z jego świątyniami,
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional