lektory on-line

Faraon - Strona 330

- A więc co?... - spytał Herhor, bystro patrząc mu w oczy.
- To, że nie mamy powodu okazywać mu wdzięczności, a naprawdę - słabości. A ponieważ chce
gwałtem pieniędzy, nie damy pieniędzy!...
- A... a potem co?... - pytał Herhor.
- Potem będzie sobie rządził państwem i powiększał armią bez pieniędzy - odparł
rozdrażniony Mefres.
- A... a jeżeli jego wygłodzona armia zechce zrabować świątynie?... - wciąż pytał Herhor.
- Cha!... cha!... cha!... - wybuchnął śmiechem Mefres.
Nagle spoważniał i kłaniając się rzekł ironicznym tonem:
- To już należy do waszej dostojności... człowiek, który przez tyle lat, jak wy, rządził
państwem, winien był przygotować się na podobne niebezpieczeństwo.
- Przypuśćmy - mówił powoli Herhor - przypuśćmy, że ja znalazłbym środki przeciw
niebezpieczeństwom, które by groziły państwu. Ale czy wasza dostojność, który jesteś
najstarszym arcykapłanen, potrafiłbyś zapobiec zniewadze stanu kapłańskiego i świątyń?...
Przez chwilę obaj patrzyli sobie w oczy.
- Pytasz: czybym potrafił? - rzekł Mefres. - Czy potrafię?... Ja nawet nie będę trafiał.
Bogowie złożyli w moich rękach piorun, który zniszczy każdego świętokradcę.
- Psyt!... - szepnął Herhor. - Niechże się tak stanie...
- Za zgodą czy bez zgody najwyższej rady kapłanów -dodał Mefres. - Kiedy czółno wywraca
się, nie czas na rozprawianie z wioślarzami.
Rozeszli się obaj w posępnym nastroju. Zaś tego samego dnia wieczorem wezwał ich faraon.
Przyszli o naznaczonej porze, każdy oddzielnie. Złożyli głęboki ukłon panu i - każdy
stanął w innym kącie, nie patrząc na drugiego.
"Czyby się poróżnili ze sobą?... - pomyślał Ramzes. - Nic to nie szkodzi..."
W chwilę później wszedł święty Sem i prorok Pentuer. Wtedy Ramzes usiadł na wzniesieniu,
wskazał czterem kapłanom niskie taburety naprzeciw siebie i rzekł:
- Święci ojcowie! Nie wzywałem was do tej pory na radę, ponieważ wszystkie moje rozkazy
odnosiły się wyłącznie do spraw wojskowych...
- Miałeś prawo, wasza świątobliwość - wtrącił Herhor.
- Zrobiłem też, com mógł, w czasie tak niedługim, ażeby wzmocnić obronne siły państwa.
Utworzyłem dwie nowe szkoły oficerskie i wskrzesiłem pięć zwiniętych pułków...
- Miałeś prawo, panie - odezwał się Mefres.
- O innych wojskowych ulepszeniach nie mówię, gdyż was, ludzi świętych, rzeczy te nie
obchodzą...
- Masz słuszność, panie - rzekli razem Mefres i Herhor.
- Ale jest inna sprawa - mówił faraon, zadowolony potakiwaniem dwu dostojników, od
których spodziewał się opozycji. - Zbliża się dzień pogrzebu boskiego ojca mego, lecz
skarb nie posiada dostatecznych funduszów...
Mefres podniósł się z taburetu.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional