lektory on-line

Faraon - Strona 85

piorunów. Zasłona ołtarza prawie poziomo uniosła się i poza nią, wśród migotliwych
błyskawic, ukazały się dziwne twory, na poły ludzkie, na poły roślinne i zwierzęce,
skłębione i pomięszane.
Nagle wszystko ucichło i Beroes z wolna wzniósł się w powietrze, ponad głowy trzech
asystujących kapłanów.
O godzinie ósmej z rana harrańczyk Phut wrócił do fenickiego zajazdu "Pod Okrętem", gdzie
już znalazły się jego worki i skrzynia zabrana przez złodziei. Zaś kilka minut po nim
przyszedł zaufany sługa Asarhadona, którego gospodarz zaprowadził do piwnicy i krótko
spytał:
- Cóż?...
- Byłem przez całą noc - odparł sługa - na placu, gdzie jest świątynia Seta. Około
dziesiątej wieczorem, z ogrodu, który leży o pięć posesji dalej aniżeli dom "Zielonej
Gwiazdy, wyszło trzech kapłanów. Jeden z nich, z czarną brodą i włosami, skierował swoje
stopy przez plac, do świątyni Seta. Pobiegłem za nim, ale zaczęła padać mgła i zginął mi
z oczu. Czy wrócił pod "Zieloną Gwiazd"" i kiedy - nie wiem.
Gospodarz zajazdu wysłuchawszy sprawozdania stuknął się w czoło i zaczął mruczeć do
siebie:
- Więc mój harrańczyk, jeżeli ubiera się w strój kapłana i chodzi do świątyni, musi być
kapłanem. A jeżeli nosi brodę i włosy, musi być kapłanem chaldejskim. A jeżeli po kryjomu
widuje się z tutejszymi kapłanami, więc jest w tym jakieś szelmostwo. Nie powiem o tym
policji, bo mógłbym złapać się. Ale zawiadomię którego z wielkich Sydończyków, bo może
być w tym interes do zrobienia, jeżeli nie dla mnie, to dla naszych. Niedługo wrócił inny
posłaniec. Asarhadon i z tym zeszedł do piwnicy i usłyszał następną relację:
- Przez całą noc stałem naprzeciw domu pod "Zieloną Gwiazdą". Harrańczyk tam był, upił
się i wyrabiał takie krzyki, że aż policjant upominał odźwiernego...
- Hę?.. - spytał gospodarz. - Harrańczyk był pod "Zieloną Gwiazdą" przez całą noc i ty go
widziałeś`?....
- I nie tylko ja, ale policjant...
Asarhadon sprowadził pierwszego sługę i każdemu z nich kazał powtórzyć jego opowiadanie.
Powtórzyli wiernie, każdy swoje. Z czego wynikło, że Phut harrańezyk przez całą noc bawił
się pod "Zieloną Gwiazdą" ani na chwilę nie opuszczając jej, a jednocześnie - że późnym
wieczorem szedł do świątyni Seta, z której nie wracał.
- O!... - mruczał Fenicjanin - w tym wszystkim kryje się bardzo wielkie szelmostwo...
Muszę czym prędzej zawiadomić starszych gminy fenickiej, że ten Chetyjczyk umie bywać
jednocześnie w dwóch miejscach. Zarazem poproszę go, ażeby wyniósł się z mego zajazdu...
Nie lubię takich, którzy mają dwie postacie: jedną swoją, drugą na zapas. Bo taki
człowiek jest albo wielki złodziej, albo czarownik, albo spiskowiec.
Ponieważ Asarhadon lękał się tych rzeczy, więc przeciw czarom zabezpieczył się modlitwami
do wszystkich bogów, jacy ozdabiali jego szynkownię. Potem pobiegł do miasta, gdzie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional