lektory on-line

Faraon - Strona 30

laskę. Kiedy orszak ukazał się, wszyscy upadli na twarz. Tylko Patrokles, jako
barbarzyńca poprzestał na niskim ukłonie, a Nitager przyklęknął na jedno kolano, lecz
wnet podniósł się.
Lektyka zatrzymała się przed baldachimem, pod którym na wzniesieniu stał tron hebanowy.
Faraon z wolna zeszedł z lektyki, chwilę popatrzył na obecnych, a potem, usiadłszy na
tronie, utkwił oczy w gzyms sali, na którym była wymalowana różowa kula z niebieskimi
skrzydłami i zielonymi wężami.
Na prawo od faraona stanął wielki pisarz, na lewo sędzia z laską, obaj w ogromnych
perukach.
Na znak dany przez sędziego wszyscy usiedli albo uklękli na podłodze, zaś pisarz odezwał
się do faraona:
- Panie nasz i władco potężny! Twój sługa Nitager, wielki strażnik granicy wschodniej,
przyjechał, aby złożyć ci hołdy, i przywiózł haracz od pobitych narodów: wazę z zielonego
kamienia pełną złota, trzysta wołów, sto koni i wonne drzewo teszep.
- Nędzny to haracz, mój panie - odezwał się Nitager. - Prawdziwe skarby znaleźlibyśmy
dopiero nad Eufratem, gdzie pysznym, choć jeszcze słabym królom bardzo potrzeba
przypomnieć czasy Ramzesa Wielkiego.
- Odpowiedz słudze memu Nitagerowi - rzekł do pisarza faraon - że jego słowa będą wzięte
pod pilną uwagę. A teraz zapytaj go: co sądzi o wojskowych zdolnościach syna mego i
następcy, z którym wczoraj miał zaszczyt zetrzeć się pod Pi-Bailos?
- Nasz władca, pan dziewięciu narodów, zapytuje cię, Nitagerze... - zaczął pisarz.
Wtem, ku największemu zgorszeniu dworaków, wódz przerwał szorstko.
- Sam słyszę, co mówi pan mój... Ustami zaś jego, kiedy zwraca się do mnie, mógłby być
tylko następca tronu, nie zaś ty, wielki pisarzu.
Pisarz z przerażeniem spojrzał na śmiałka, ale faraon rzekł:
- Mówi prawdę mój wierny sługa Nitager.
Minister wojny ukłonił się.
Teraz sędzia obwieścił wszystkim obecnym: kapłanom, urzędnikom i gwardii, że mogą wyjść
na dziedziniec, i sam wraz z pisarzem, skłoniwszy się tronowi, pierwsi opuścili salę.
Został w niej tylko faraon, Herhor i dwaj wodzowie.
- Nakłoń uszy swoje, władco, i wysłuchaj skargi -zaczął Nitager. - Dziś z rana
kapłan-urzędnik, który z twego rozkazu przyszedł namaścić włosy moje, powiedział mi,
ażebym idąc do ciebie zostawił sandały w przysionku. Tymczasem wiadomo jest nie tylko w
Górnym i Dolnym Egipcie, ale u Chetów, w Libii, Fenicji i w kraju Punt, że dwadzieścia
lat temu dałeś mi prawo stawania przed tobą w sandałach.
- Mówisz prawdę - rzekł faraon. - Do mego dworu zakradły się różne nieporządki...
- Tylko rozkaż, królu, a moi weterani zaraz zrobią ład... - pochwycił Nitager.
Na znak dany przez ministra wojny wbiegło kilku urzędników; jeden przyniósł sandały i
obuł Nitagera, inni naprzeciw tronu ustawili kosztowne taborety dla ministra i wodzów.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional