lektory on-line

Faraon - Strona 12

mu powierzyć jakieś wyższe stanowisko? Wyglądając tedy nowej kariery, a może dla
zagłuszenia obaw, które miotały jego sercem, pochwycił drąg i gdzie był głębszy piasek,
podpierał balistę albo krzykiem zachęcał Greków. Ci jednak mało zwracali na niego uwagi.
Już dobre pół godziny orszak posuwał się krętym wąwozem o ścianach nagich i spadzistych,
gdyż straż przednia znowu zatrzymała się. W tym miejscu znajdował się inny wąwóz,
poprzeczny, środkiem którego ciągnął się dość szeroki kanał.
Goniec wysłany do ministra z wiadomością o przeszkodzie, przywiózł polecenie, ażeby kanał
natychmiast zasypać. Około setki żołnierzy greckich z oskardami i łopatami rzuciło się do
roboty. Jedni odrąbywali kamienie ze skał, drudzy wrzucali je do rowu i przysypywali
piaskiem.
Wtem z głębi wąwozu wyszedł człowiek z motyką mającą formę bocianiej szyi z dziobem. Był
to chłop egipski, stary, zupełnie nagi. Przez chwilę z najwyższym zdumieniem patrzył na
robotę żołnierzy, nagle skoczył między nich wołając:
- Co wy dokazujecie, poganie, przecież to kanał?
- A ty jak śmiesz złorzeczyć wojownikom jego świątobliwości? - zapytał go, już obecny w
tym miejscu, Eunana.
- Widzę, że musisz być wielkim i Egipcjaninem -odparł chłop - więc odpowiem ci, że ten
kanał należy do potężnego pana: jest on ekonomem u pisarza przy takim, co nosi wachlarz
jego dostojności nomarchy Memfis. Baczcie więc, ażeby was nieszczęście nie spotkało!...
Róbcie swoje - rzekł protekcjonalnym tonem Eunana do żołnierzy greckich, którzy zaczęli
przypatrywać się chłopu. Nie rozumieli jego mowy, ale zastanowił ich ton.
- Oni wciąż zasypują!... - mówił chłop z rosnącym przerażeniem. - Biada wam, psubraty! -
zawołał rzucając się na jednego z motyką.
Grek wyrwał motykę, uderzył chłopa w zęby, aż krew wystąpiła mu na usta. Potem znów
zabrał się do sypania piasku.
Oszołomiony ciosem chłop stracił odwagę i zaczął błagać:
- Panie - mówił - ależ ten kanał ja sam kopałem przez dziesięć lat nocami i w święta!
Nasz pan obiecał, że jeżeli uda mi się przeprowadzić wodę do tej dolinki, zrobi mnie na
niej parobkiem, odstąpi piątą część zbiorów i da wolność... Słyszycie?... Wolność mnie i
trojgu dzieciom, o bogowie...
Wzniósł ręce i znowu zwrócił się do Eunany:
- Oni nie rozumieją, ci zamorscy brodacze, potomstwo psów, bracia Fenicjan i Źydów. Ale
ty, panie, wysłuchasz mnie... Od dziesięciu lat, kiedy inni szli na jarmark albo na
tańce, albo na świętą procesję, ja wykradałem się w ten niegościnny wąwóz. Nie chodziłem
na grób matki mojej, tylkom kopał; zapomniałem o zmarłych, ażeby moim dzieciom i sobie
choć na jeden dzień przed śmiercią dać wolność i ziemię...
Wy bądźcie moimi świadkami, o bogowie, ile razy zaskoczyła mnie tutaj noc... Ile ja tu
razy słyszałem płaczliwe głosy hien i widziałem zielone oczy wilków. Alem nie uciekał, bo
gdzież bym nieszczęsny uciekł, gdy na każdej ścieżce czyhał strach, a w tym kanale
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional