lektory on-line

Faraon - Strona 50

odgraniczonej od innych tylko wąskim kanałem, który stopniowo rozszerzał się i coraz
bardziej odcinał domostwo od sąsiadów. Nieraz, kto wyszedł do pracy piechotą, wracał
czółnem.
Łódek i tratew ukazywało się na Nilu coraz więcej. Z jednych łapano ryby w sieci, na
innych przewożono zbiory do stodół albo ryczące bydło do obór, na innych odwiedzano
znajomych, ażeby wśród śmiechu i krzyku zawiadomić ich (na co patrzyli wszyscy), że Nil
przybiera. Niekiedy łodzie, skupione jak stado kaczek, rozbiegały się na wszystkie strony
przed szeroką tratwą, która z Górnego Egiptu niosła w dół olbrzymie bryły kamienne,
wyrąbane w nadbrzeżnych kopalniach.
W powietrzu, jak ucho sięgło, rozlegał się szelest przybierającej wody, krzyk spłoszonego
ptactwa i wesołe śpiewy ludzkie. Nil przybiera, będzie dużo chleba! Przez cały ten
miesiąc toczyło się śledztwo w sprawie napadu na dom następcy tronu. Każdego ranka łódź z
urzędnikami i milicją przybijała do jakiegoś folwarku. Odrywano ludzi od pracy,
zasypywano ich podstępnymi pytaniami, bito kijem. Ku wieczorowi zaś wracały do Memfisu
dwie łódki: jedna niosła urzędników, druga więźniów.
Tym sposobem wyłowiono kilkuset przestępców, z których połowa nie wiedziała o niczym,
połowie zaś groziło więzienie lub kilka lat pracy w kamieniołomach. Niczego jednak nie
dowiedziano się ani o przywódcach napadu, ani o owym kapłanie, który skłonił lud do
rozejścia.
W księciu Ramzesie kojarzyły się niezwykle sprzeczne przymioty. Był on gwałtowny jak lew
i uparty jak wół. Obok tego miał wielki rozum i głębokie poczucie sprawiedliwości.
Widząc, że śledztwo prowadzone przez urzędników nie wydaje rezultatu, książę pewnego dnia
sam popłynął do Memfisu i kazał sobie otworzyć więzienie. Było ono zbudowane na wzgórzu,
otoczone wysokim murem i składało się z wielkiej liczby budynków kamiennych, ceglanych i
drewnianych. Budowle te po większej części były tylko wejściami lub mieszkaniami
dozorców. Więźniowie zaś mieścili się w podziemnych jaskiniach wykutych w wapiennej skale.
Kiedy następca przekroczył bramę, spostrzegł gromadkę kobiet, które myły i karmiły
jakiegoś więźnia. Nagi ten człowiek, podobny do szkieletu, siedział na ziemi trzymając
ręce i nogi w czterech otworach kwadratowej deski, która zastępowała kajdany.
- Dawno ten człowiek tak cierpi? - zapytał książę.
- Dwa miesiące - odparł nadzorca.
- A długo jeszcze ma siedzieć?
- Miesiąc.
- Cóż on zrobił?
- Zelżył urzędnika zbierającego podatki.
Książę odwrócił się i ujrzał drugą gromadę, złożoną z kobiet i dzieci. Między nimi był
stary człowiek.
- Czy to są więźniowie?
- Nie, najdostojniejszy panie. To jest rodzina oczekująca na zwłoki przestępcy, który ma
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional