lektory on-line

Faraon - Strona 333

nad Sodowymi Jeziorami wymordowali jeńców, którym on przyobiecał łaskę.
Faraon przypomniał sobie ukłony Herhora, spojrzenia Mefresa i ton głosu obydwu. Spod
pozorów uprzejmości co chwilę wynurzała się ich duma i lekceważenie jego. On potrzebuje
pieniędzy, a oni obiecują mu modlitwy, ba!... ośmielają się mówić, że nie jest wyłącznym
władcą Egiptu.
Młody pan mimo woli uśmiechnął się; przyszły mu bowiem na myśl wynajęte pastuchy, którzy
właścicielowi trzody mówią, że on nie ma prawa robić z nią tego, co chce!...
Lecz obok strony śmiesznej była tu strona groźna. W skarbie znajdowało się może tysiąc
talentów, które według dotychczasowej normy wydatków mogły starczyć na siedm do
dziesięciu dni. A co potem?... Jak zachowają się urzędnicy, służba, a przede wszystkim -
wojsko nie tylko nie pobierające żołdu, ale wprost głodne?...
Arcykapłani znali to położenie faraona, a jeżeli nie śpieszą mu z pomocą, więc chcą go
zgubić... I to zgubić w ciągu kilku dni, nawet przed pogrzebem ojca.
Ramzes przypomniał sobie pewien wypadek z dzieciństwa.
Był w szkole kapłańskiej, kiedy na święto bogini Mut, między innymi zabawami, sprowadzono
najsławniejszego w Egipcie błazna.
Artysta ten udawał nieszczęśliwego bohatera. Gdy rozkazywał - nie słuchano go, na jego
gniewy odpowiadano śmiechem; a gdy dla ukarania szyderców schwycił za topór, topór złamał
mu się w rękach.
W końcu wypuszczono na niego lwa, a gdy bezbronny bohater zaczął uciekać, okazało się, że
nie goni go lew, ale świnia w lwiej skórze.
Uczniowie i nauczyciele śmieli się do łez z tych przygód; ale mały książę siedział
posępny: jemu żal było człowieka, który rwał się do rzeczy wielkich, lecz padał okryty
szyderstwem.
Scena ta i uczucia, jakich doznał podówczas, dziś odżyły w pamięci faraona.
"Takim chcą mnie zrobić!..." - rzekł do siebie.
Ogarnęła go rozpacz, bo uczuł, że jednocześnie z wydaniem ostatniego talentu skończy się
jego władza, a razem z nią i życie.
Tu jednak nastąpił nagły zwrot. Pan stanął na środku komnaty i rozmyślał.
"Co mnie może spotkać?... Tylko śmierć... Odejdę do moich sławnych przodków, do Ramzesa
Wielkiego... A im przecież nie mogę powiedzieć, żem zginął nie broniąc się... Po
nieszczęściach życia ziemskiego spotkałaby mnie hańba wiekuista..."
Jak to, on, zwycięzca znad Sodowych Jezior, miałby ustąpić przed garścią obłudników, z
którymi jeden azjatycki pułk nie miałby wielkiego zajęcia?... Więc dlatego, że Mefres i
Herhor chcą rządzić Egiptem i faraonem, jego wojska mają cierpieć głód, a milion chłopów
nie otrzymać łaski odpoczynku?...
Alboż nie jego przodkowie powznosili te świątynie?... Alboż nie oni wypełnili je
łupami?... A kto wygrywał bitwy: kapłani czy żołnierze?... Więc kto ma prawo do skarbów:
kapłani czy faraon i jego armia?
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional