lektory on-line

Faraon - Strona 343

zwierząt, a przede wszystkim krokodylów. Tu nareszcie chronił się nagromadzony w ciągu
wieków majątek państwa egipskiego, o którym trudno mieć dziś pojęcie.
Labirynt nie był ani niedostępny z zewnątrz, ani zbyt pilnowany. Strzegł go mały oddział
wojsk kapłańskich i kilku kapłanów wypróbowanej uczciwości. Bezpieczeństwo skarbca
polegało właściwie na tym, że z wyjątkiem owych kilku osób nikt nie wiedział, gdzie go
szukać wśród Labiryntu, który dzielił się na dwa piętra: nadziemne i podziemne, i - w
każdym z nich -liczył po tysiąc pięćset komnat...
Każdy faraon, każdy arcykapłan, nareszcie każdy wielki skarbnik i najwyższy sędzia miał
obowiązek natychmiast po objęciu urzędu własnymi oczyma obejrzeć majątek państwa. Lecz
mimo to żaden z dostojników nie tylko nie trafiłby tam, ale nawet nie mógł zmiarkować:
gdzie leży skarbiec? W korpusie głównym czy w którym ze skrzydeł, nad ziemią czy pod
ziemią.
Byli tacy, którym zdawało się, że skarbiec naprawdę mieści się pod ziemią, daleko za
obrębem właściwego Labiryntu. Nie brakło zaś i takich, którzy sądzili, że skarbiec leży
pod dnem jeziora, aby w razie potrzeby można go wodą zalać. Wreszcie żaden dostojnik
państwa nie lubił zajmować się tą kwestią wiedząc, że pokuszenie na majątek bogów pociąga
za sobą zgubę świętokradcy.
Może zresztą niewtajemniczeni potrafiliby odkryć tam drogę, gdyby myśli ich nie
paraliżowała obawa. Śmierć doczesna i wieczna groziła człowiekowi i jego rodzinie, który
ośmieliłby się bezbożnym umysłem odsłaniać podobne tajniki.
Przybywszy w te strony Ramzes XIII zwiedził przede wszystkim prowincję Fayum. Wyglądała
ona jak wnętrze głębokiej misy, której dnem było jezioro, a brzegami wzgórza. Gdzie
zwrócił oczy, wszędzie spotykał soczystą zieloność traw upstrzonych kwiatami, kępy palm,
gaje fig i tamaryndusów, wśród których od wschodu do zachodu słońca rozlegał się śpiew
ptaków i wesołe głosy ludzkie.
Był to bodaj że najszczęśliwszy kąt Egiptu.
Lud przyjął faraona z ogromnym zapałem. Jego i świtę zasypywano kwiatami, ofiarowano mu
kilka dzbanków najkosztowniejszych perfum i za dziesięć talentów złota i drogich kamieni.
Dwa dni zabawił pan w rozkosznej okolicy, gdzie radość zdawała się wykwitać z drzew,
pływać w powietrzu, przeglądać w wodzie jeziora. Lecz przypomniano mu, że musi zwiedzić
Labirynt.
Opuścił Piom z westchnieniem i jadąc oglądał się z drogi. Wnet jednak uwagę jego
pochłonął olbrzymi gmach szarej barwy, majestatycznie rozsiadający się na wzgórzu.
Przy bramie wiekopomnego Lope-ro-hunt powitała go gromadka kapłanów o ascetycznej
powierzchowności tudzież mały oddziałek wojska, w którym każdy żołnierz był zupełnie
ogolony.
- Ci ludzie wyglądają jak kapłani!... -zawołał Ramzes.
- Bo też każdy z nich odebrał niższe święcenia, a setnicy wyższe - odpowiedział
arcykapłan gmachu.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional