lektory on-line

Faraon - Strona 353

tak mądrymi oczyma, że władca Egiptu uczuł nieomal trwogę.
- Oto jest Horus - szeptali kapłani - Horus, wschodzące słońce... Jest on synem i ojcem
Ozirisa, i mężem swej matki, która jest jego siostrą.
Rozpoczęła się procesja, ale tylko po wewnętrznej świątyni. Naprzód szli harfiarze i
tancerki, potem biały wół ze złotą tarczą między rogami. Dalej dwa chóry kapłanów i
arcykapłani niosący bożka, potem znowu chóry i nareszcie faraon w lektyce dźwiganej przez
ośmiu kapłanów.
Gdy procesja obeszła wszystkie sale i korytarze świątyni, bożek i Ramzes obaj wrócili do
komnaty "odpoczynku". Wówczas zasłony okrywające łódź świętą odchyliły się po raz drugi i
piękne dziecko - uśmiechnęło się do faraona.
Po czym łódź i bożka Sem odniósł do kaplicy.
"Może by zostać arcykapłanem?" - pomyślał władca, któremu dziecko tak się podobało, że
rad był widywać je jak najczęściej.
Lecz gdy wyszedł ze świątyni, zobaczył słońce i niezmierny tłum radującego się ludu,
przyznał w duchu, że - nic nie rozumie. Ani skąd się wzięło owe dziecko niepodobne do
żadnego z egipskich? ani skąd ta nadludzka mądrość w jego oczach? ani - co to wszystko
oznacza?...
Nagle przyszedł mu na myśl jego zamordowany synek, który mógł być równie pięknym, i
władca Egiptu wobec stu tysięcy poddanych -rozpłakał się.
- Nawrócony!... nawrócony faraon!... - mówili kapłani. - Ledwie wstąpił do przybytku
Ozirisa, i oto poruszyło się jego serce!...
Tego samego dnia jeden ślepy i dwóch paralityków modlących się za murem świątyni
odzyskało zdrowie. Więc rada kapłańska uchwaliła, ażeby dzień ten zaliczyć do rzędu
cudownych i na zewnętrznej ścianie gmachu wymalować obraz przedstawiający zapłakanego
faraona i uzdrowionych kaleków.
Dobrze po południu Ramzes wrócił do swego pałacu, aby wysłuchać raportów. Gdy zaś wszyscy
dostojnicy opuścili gabinet pana, przyszedł Tutmozis mówiąc:
- Kapłan Samentu pragnie złożyć hołd waszej świątobliwości.
- Dobrze, wprowadź go.
- On błaga cię, panie, ażebyś przyjął go w namiocie wśród wojskowego obozu, i twierdzi,
że mury pałaców lubią podsłuchiwać...
- Ciekawym, czego chce?... - rzekł faraon i zapowiedział dworzanom, że noc przepędzi w
obozie.
Przed zachodem słońca pan odjechał z Tutmozisem do swoich wiernych wojsk i znalazł tam
królewski namiot,
przy którym z polecenia Tutmozisa wartę trzymali Azjaci.
Wieczorem przyszedł Samentu odziany w płaszcz pielgrzyma i ze czcią powitawszy jego
świątobliwość szepnął:
- Zdaje mi się, że przez całą drogę szedł za mną jakiś człowiek, który zatrzymał się nie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional