lektory on-line

Faraon - Strona 260

- O erpatre! - mówił dowódca przybyłych. - Wojsko twoje rozdziera szaty i prochem
posypuje głowy myśląc, żeś zginął... Cała kawaleria rozbiegła się po pustyni, ażeby
znaleźć twoje ślady, i dopiero nam, niegodnym, pozwolili bogowie, że witamy cię pierwsi...
Książę mianował go setnikiem i rozkazał, aby nazajutrz przedstawił do nagrody swoich
podwładnych.
RozDZIAŁ CZTERDZIESTY PIĄTY
W pół godziny później ukazały się gęste ognie armii egipskiej, a niebawem orszak księcia
znalazł się w obozie
W pół godziny później ukazały się gęste ognie armii egipskiej, a niebawem orszak księcia
znalazł się w obozie. Ze wszystkich stron odezwały się trąbki na alarm, żołnierze
chwycili broń i krzycząc stawali w szeregach. Oficerowie padali księciu do nóg i jak
wczoraj po zwycięstwie, podniósłszy go na rękach, zaczęli obchodzić z nim oddziały.
Ściany wąwozu drżały od okrzyków: "Źyj wiecznie, zwycięzco!... Bogowie opiekują się
tobą!.. "
Otoczony pochodniami zbliżył się święty Mentezufis. Następca zobaczywszy go wydarł się z
rąk oficerów i pobiegł naprzeciw kapłana.
-Wiesz, ojcze święty - zawołał Ramzes - schwytaliśmy libijskiego wodza Tehennę!...
-Marna zdobycz - odparł surowo kapłan - dla której naczelny wódz nie powinien był rzucać
armii. Szczególniej wówczas, gdy lada chwilę nowy nieprzyjaciel może nadciągnąć.
Książę odczuł całą sprawiedliwość zarzutu, lecz właśnie dlatego zerwał się w nim gniew.
Zacisnął pięści, zabłyszczały mu oczy...
-Na imię matki twej, milcz, panie! - szepnął stojący za nim Pentuer
Następcę tak zdziwiło nieoczekiwane odezwanie się jego doradcy, że w jednej chwili
ochłonął, a ochłonąwszy zrozumiał, że najwłaściwiej będzie przyznać się do błędu.
-Prawdę mówisz, wasza dostojność - odparł. - Ani armia wodza, ani wódz armii nigdy nie
powinien opuszczać. Sądziłem jednak, że zastąpisz mnie ty, święty mężu, który tu jesteś
przedstawicielem ministra wojny...
Spokojna odpowiedź ułagodziła Mentezufisa, więc kapłan już nie przypomniał księciu
zeszłorocznych manewrów, na których namiestnik tak samo opuścił wojska i -wpadł w
niełaskę u faraona.
Wtem z wielkim krzykiem zbliżył się do nich Patrokles. Grecki wódz znowu był pijany i z
daleka wołał do księcia:
-Patrz, następco, co zrobił święty Mentezufis... Ty ogłosiłeś przebaczenie dla wszystkich
żołnierzy libijskich, którzy opuszczą najezdników i wrócą do armii jego świątobliwości...
Do mnie ci ludzie zbiegli się i ja dzięki temu rozbiłem lewe skrzydło
nieprzyjacielskie... Tymczasem dostojny Mentezufis kazał wszystkich wymordować... Zginęło
blisko tysiąc jeńców, samych naszych eks-żołnierzy, którzy mieli otrzymać łaskę!...
Księciu znowu krew uderzyła do głowy, ale wciąż stojący za nim Pentuer szepnął:
-Milcz, przez bogi, milcz!...
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional