lektory on-line

Faraon - Strona 44

Ojciec potrząsnął głową.
- Nim rok minie, pan twój porzuci cię, a inni mu dopomogą. Gdybyś była Egipcjanką,
wziąłby cię do swego domu, ale Źydówkę...
- Porzuci?... - powtórzyła Sara z westchnieniem.
- Co martwić się przyszłymi dniami, które są w ręku Boga? Przyszedłem spędzić u ciebie
szabas...
- A ja mam doskonałe ryby, mięso, placki i wino koszerne - szybko wtrąciła Tafet. -
Kupiłam też w Memfis siedmioramienny świecznik i świece woskowe... Będzie kolacja lepsza
niż u samego pana Chairesa.
Gedeon wyszedł z córką na taras. Gdy zostali we dwoje, rzekł:
- Mówiła mi Tafet, że ciągle siedzisz w domu. Dlaczego? Trzeba wyjrzeć przynajmniej do
ogrodu.
Sara wstrząsnęła się.
- Boję się - szepnęła.
- Dlaczego ty się masz bać twego ogrodu?... Przecież ty tu jesteś pani, wielka pani...
- Raz wyszłam do ogrodu w dzień... Zobaczyli mnie jacyś ludzie i zaczęli mówić między
sobą: "Patrzcie, to ta Źydówka następcy tronu, przez którą opóźnia się przybór!..."
- Głupi oni są - wtrącił Gedeon. - Alboż to raz Nil o cały tydzień spóźnił się z wylewem?
Więc tymczasem wychodź sobie wieczorami.
Sara otrząsnęła się jeszcze gwałtowniej.
- Nie chcę... nie chcę!... - zawołała. - Innego dnia wyszłam wieczór, tam, między oliwne
drzewa. Nagle z bocznej ścieżki wysunęły się, jak cienie, dwie kobiety... Przestraszona,
chciałam uciekać... Wtedy jedna z nich, młodsza i niższa, schwyciła mnie za rękę mówiąc:
"Nie uciekaj, musimy ci się przypatrzyć..." A druga, starsza i wyższa, stanęła o kilka
kroków przede mną i spojrzała mi w oczy... Ach, ojcze, myślałam, że się w kamień
obrócę... Co to była za kobieta... co za spojrzenie!...
- Kto to mógł być? - spytał Gedeon.
- Ta starsza wyglądała na kapłankę.
- I nic do ciebie nie mówiła?
- Nic. Tylko kiedy odchodząc skryły się za drzewami, słyszałam zapewne głos starszej,
która powiedziała tylko te wyrazy: "Zaprawdę, jest ładna..."
Gedeon zamyślił się.
- Może to były - rzekł - jakieś wielkie panie. ze dworu?...
Słońce zachodziło, a na obu brzegach Nilu zbierały się gęste tłumy ludzi, niecierpliwie
czekających na sygnał o przyborze, który istotnie opóźnił się. Już od dwu dni wiał wiatr
z morza i rzeka pozieleniała; już słońce minęło gwiazdę Sotis, ale w studni kapłańskiej w
Memfsie woda nie podniosła się nawet na grubość palca. Ludzie byli zaniepokojeni, tym
bardziej że w Górnym Egipcie, według sygnałów, wylew szedł prawidłowo, a nawet zapowiadał
się doskonale.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional