lektory on-line

Faraon - Strona 334

ulubieniec zjawił się natychmiast.
- Czy wiesz? - rzekł faraon - kapłani odmówili mi pożyczki, pomimo że skarb jest pusty.
Tutmozis wyprostował się.
- Każesz, wasza świątobliwość, zaprowadzić ich do więzienia?... - odparł.
- Zrobiłbyś to?...
- Nie ma w Egipcie oficera, który zawahałby się spełnić rozkaz naszego pana i wodza.
- W takim razie... - mówił powoli faraon - w takim razie... nie trzeba więzić nikogo. Za
wiele mam potęgi dla siebie, a pogardy dla nich. Padliny, którą człowiek spotkał na
gościńcu, nie zamyka w okutej skrzyni, tylko ją obchodzi.
- Ale hienę sadza się do klatki - szepnął Tutmozis.
- Jeszcze za wcześnie - odparł Ramzes. - Muszę być łaskawym dla tych ludzi przynajmniej
do pogrzebu ojca mego. Gdyż inaczej gotowi jego czcigodnej mumii zrobić jakie łotrostwo i
zakłócić spokój duszy... A teraz - pójdź jutro do Hirama i powiedz, ażeby przysłał mi
tego kapłana, o którym mówiliśmy.
- Tak się stanie. Muszę jednak wspomnieć waszej świątobliwości, że dzisiaj lud napadał
domy memfijskich Fenicjan...
- Oho?... To było niepotrzebne.
- Zdaje mi się też - ciągnął Tutmozis - że od czasu kiedy wasza świątobliwość kazałeś
Pentuerowi zbadać położenie chłopów i robotników, kapłani podburzają nomarchów i
szlachtę... Mówią, panie, że chcesz zrujnować szlachtę dla chłopów...
- I szlachta wierzy temu?...
- Są tacy, którzy wierzą. Ale są i tacy, którzy wręcz odpowiadają, że to jest intryga
kapłańska przeciw waszej świątobliwości.
- A gdybym naprawdę chciał poprawić dolę chłopów?... - spytał faraon.
- Uczynisz, panie, to, co ci się podoba - odparł Tutmozis.
- O, taką odpowiedź rozumiem! - zawołał wesoło Ramzes XIII. - Bądź spokojny i powiedz
szlachcie, że nie tylko nic nie stracą spełniając moje rozkazy, ale jeszcze byt ich i
znaczenie poprawi się. Bogactwa Egiptu muszą nareszcie być wydarte z rąk niegodnych, a
oddane wiernym sługom.
Faraon pożegnał ulubieńca i zadowolony udał się na spoczynek. Jego chwilowa desperacja
wydawała mu się teraz rzeczą godną śmiechu.
Nazajutrz, około południa, zameldowano jego świątobliwości, że przyszła deputacja
fenickich kupców.
- Czy może chcą skarżyć się za napad na ich domy?... - spytał faraon.
- Nie - odparł adiutant - chcą złożyć hołd.
Istotnie kilkunastu Fenicjan, pod przewodnictwem Rabsuna, przyszli z darami. Gdy pan
ukazał im się, upadli na ziemię, po czym Rabsun oświadczył, że starym obyczajem ośmielają
się złożyć nikczemną ofiarę u stóp władcy, który im daje życia, a ich majątkom
bezpieczeństwo.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional