lektory on-line

Faraon - Strona 247

Spiekota była nieopisana. Książę wytężył wzrok i ucho starając się przeniknąć ścianę
pyłu. Czekał... czekał... Nagle wykrzyknął z radości: środkowy tuman zachwiał się i
posunął trochę naprzód.
Znowu stanął, znowu posunął się i zaczął iść powoli, bardzo powoli, ale naprzód...
Wrzawa kotłowała się tak straszna, że nie można było zorientować się, co oznacza: gniew,
triumf czy klęskę.
Wtem prawe skrzydło zaczęło w dziwaczny sposób wyginać się i cofać. Poza nim ukazał się
nowy tuman kurzu. Jednocześnie nadbiegł konno Pentuer i zawołał:
- Patrokles zajmuje tyły Libijczykom!...
Zamęt na prawym skrzydle powiększał się i zbliżał ku środkowi pola walki. Było widoczne,
że Libijczycy zaczynają się cofać i że popłoch ogarnia nawet główną kolumnę.
Cały sztab księcia, wzburzony, rozgorączkowany, śledził ruchy żółtego pyłu. Po kilku
minutach niepokój odbił się i na lewym skrzydle. Tam już Libijczycy zaczęli uciekać.
- Niech nie zobaczę jutro słońca, jeżeli to nie jest zwycięstwo!... - zawołał stary
oficer.
Przyleciał goniec od kapłanów, którzy z najwyższego pagórka śledzili przebieg bitwy, i
doniósł, że na lewym skrzydle widać szeregi Mentezufisa i że Libijczycy są z trzech stron
otoczeni.
- Uciekaliby już jak łanie - mówił zadyszany poseł -gdyby nie przeszkadzały im piaski.
- Zwycięstwo!... Źyj wiecznie, wodzu!... - krzyknął Pentuer.
Było dopiero po drugiej.
Azjatyccy jeźdźcy zaczęli wrzaskliwie śpiewać i puszczać w górę strzały na cześć księcia.
Sztabowi oficerowie zsiedli z koni, rzucili się do rąk i nóg następcy, wreszcie zdjęli go
z siodła i podnieśli w górę wołając:
- Oto wódz potężny!... Zdeptał nieprzyjaciół Egiptu!... Amon jest po jego prawej i po
lewej ręce, więc któż mu się oprze?...
Tymczasem Libijczycy wciąż cofając się weszli na południowe pagórki piaszczyste, a za
nimi Egipcjanie. Teraz co chwilę wynurzali się z obłoków kurzu jezdni i przybiegali do
Ramzesa.
- Mentezufis zabrał im tyły!... - krzyczał jeden.
- Dwie setki poddały się!... - wołał drugi.
- Patrokles zajął im tyły!...
- Wzięto Libijczykom trzy sztandary: barana, lwa i krogulca...
Koło sztabu robiło się coraz tłumniej: otaczali go ludzie pokrwawieni i obsypani pyłem.
- Źyj wiecznie!... żyj wiecznie, wodzu!...
Książę był tak rozdrażniony, że na przemian śmiał się, płakał i mówił do swego orszaku:
- Bogowie zlitowali się... Myślałem, że już przegramy... Nędzny jest los wodza, który nie
wydobywając miecza, a nawet nic nie widząc musi odpowiadać za wszystko...
- Źyj wiecznie, zwycięski wodzu!... - wołano.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional