lektory on-line

Faraon - Strona 291

- Powiedz lepiej: dlaczego oni w ogóle modlą się, kiedy ich nikt nie słyszy?
Pentuer szybko zorientowawszy się poszedł w stronę, skąd dolatywały śpiewy. Książę
znalazł jakiś kamień z oparciem i usiadł znużony. Rozciągnął ręce za siebie, odchylił się
w tył i patrzył w olbrzymią twarz Sfinksa.
Pomimo braku światła wyraźnie było widać nadludzkie rysy, którym właśnie cień dodawał
charakteru i życia. Książę zaś, im dłużej wpatrywał się w to oblicze, tym silniej
odczuwał, że był uprzedzony i że jego niechęć jest niesłuszna.
Na twarzy Sfinksa nie było okrucieństwa, prędzej rezygnacja. W jego uśmiechu nie było
szyderstwa, prędzej melancholia. On nie wytrząsał się nad nędzą i znikomością ludzką,
raczej nie widział ich.
Jego pełne wyrazu, gdzieś pod niebem osadzone oczy patrzyły za Nil, do krain, które dla
ludzkich spojrzeń giną pod nieboskłonem. Czy śledził niepokojący wzrost monarchii
asyryjskiej? czy natrętną bieganinę Fenicjan? czy narodziny Grecji, a może przyszłe
zdarzenia gotujące się nad Jordanem?... - któż zgadnie.
Książę jednego był pewny, że - on patrzy, myśli i oczekuje na coś ze spokojnym uśmiechem,
godnym nadprzyrodzonej istoty. I jeszcze zdawało mu się, że gdy to coś ukaże się na
horyzoncie, Sfinks powstanie i pójdzie naprzeciw.
Co to ma być i kiedy nastąpi?... Tajemnica, której doniosłość wyraźnie malowała się na
twarzy wiekuistego. Musi się to jednak stać nagle, skoro Sfinks od wieków ani na chwilę
nie zmrużył oka i patrzy, wciąż patrzy...
Tymczasem Pentuer znalazł okno, przez które z podziemiów rozlewała się jękliwa pieśń
kapłańska:
C h ó r I. "Wstawaj, promieniejący jak Izis, jak wstaje Sotis na firmamencie rano, z
początkiem stałego roku.
C h ó r II. Bóg Amon-Ra był po prawicy i po lewicy mojej. Sam oddał mi w ręce panowanie
nad całym światem przyczyniając się do upadku nieprzyjaciół moich.
C h ó r I. Byłeś jeszcze młody, nosiłeś splecione włosy, lecz w Egipcie nic nie działo
się bez twego rozkazu i nie położono kamienia węgielnego pod żaden gmach bez twojej
obecności.
C h ó r II. Przyszedłem do Ciebie władco bogów, wielki bogu, panie słońca. Tum obiecuje
mi, że ukaże się słońce i że będę podobny do niego, a Nil, że osiągnę tron Ozirisa i będę
go posiadał na wieki.
C h ó r I. Wróciłeś w spokoju szanowany przez bogów, władco dwu światów,
Ra-Mer-amen-Ramzesie. Zapewniam ci panowanie wieczne, królowie zbliżą się do ciebie i
złożą ci hołdy.
C h ó r II. O ty, ty! Oziris-Ramzesie, wiecznie żyjący synu nieba, zrodzony z bogini Nut.
Niech matka twoja otoczy cię tajemnicą nieba i niech zezwoli, abyś został bogiem, o ty,
ty, Oziris-Ramzesie."
"A więc pan świątobliwy już umarł..." -rzekł do siebie Pentuer.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional