lektory on-line

Faraon - Strona 421

Inni szeptali, że faraon oszalał i sprzysiągł się z cudzoziemcami na zgubę świątyń i
Egiptu. Tamci zachęcali lud, ażeby napadł na świątynie, gdzie kapłani z nomarchami radzą
nad uciemiężeniem rzemieślników i chłopów. Ci wyrażali obawę, że gdyby świątynie
napadnięto, mogłoby zdarzyć się wielkie nieszczęście...
Mimo to, nie wiadomo skąd, pod murem świątyni Ptah znalazło się kilka potężnych belek i
stosy kamieni.
Poważni kupcy memfijscy przechadzający się między tłumami nie mieli żadnej wątpliwości,
że ludowy zamęt był wywołany sztucznie. Drobni pisarze, policjanci, oficerowie robotników
i przebrani dziesiętnicy wojskowi już nawet nie kryli się ani ze swoimi urzędowymi
stanowiskami, ani z tym, że chcą popchnąć lud do zdobycia świątyń. Z drugiej strony:
paraszytowie, żebracy, słudzy świątyń i niżsi kapłani, choć pragnęli, ukryć się nie
mogli, a każdy obdarzony zmysłami widział, że i oni zachęcają pospólstwo do gwałtu!...
Toteż rozsądni mieszczanie memfijscy byli zdumieni takim postępowaniem kapłańskiego
stronnictwa, a lud - poczynał ostygać z wczorajszego zapału. Rodowici Egipcjanie nie
mogli zrozumieć: o co tu chodzi i kto naprawdę wywołuje zaburzenia? Chaos powiększał się
dzięki półobłąkanym bigotom, którzy nago przebiegając ulice ranili sobie ciało do krwi i
wołali:
- Biada Egiptowi!... Bezbożność przebrała miarę i zbliża się godzina sądu!... Bogowie
okażą swoją moc nad zuchwalstwem nieprawości!...
Wojsko zachowywało się spokojnie, czekając, aż lud zacznie wdzierać się do świątyń. Z
jednej bowiem strony taki rozkaz wyszedł z królewskiego pałacu; z drugiej zaś -
oficerowie przewidywali zasadzki w świątyniach i woleli, ażeby ginęło pospólstwo aniżeli
żołnierze. Źołnierze i tak będą mieli dosyć zajęcia.
Ale tłum, pomimo krzyku agitatorów i wina rozdawanego darmo, wahał się. Chłopi oglądali
się na rzemieślników, rzemieślnicy na chłopów, a wszyscy oczekiwali czegoś.
Nagle, około pierwszej w południe, z bocznych ulic wylała się ku świątyni Ptah pijana
banda, zbrojna w topory i drągi. Byli to rybacy, greccy majtkowie, pastusi, libijskie
włóczęgi, nawet więźniowie z kopalni w Turra. Na czele bandy szedł robotnik olbrzymiego
wzrostu, z pochodnią. Stanął on przed bramą świątyni i ogromnym głosem począł wołać do
ludu:
- A wiecież wy, prawowierni, nad czym tu radzą arcykapłani i nomarchowie?... Oto chcą
zmusić jego świątobliwość Ramzesa, ażeby robotnikom odjął po placku jęczmiennym na dzień,
a chłopów obłożył nowym podatkiem, po drachmie od każdej głowy...
Dlatego mówię wam, że popełniacie głupstwo i nikczemność stojąc tu z założonymi
rękoma!... Trzeba nareszcie wyłapać świątyniowych szczurów i oddać ich w ręce faraonowi,
panu naszemu, na którego krzywdę zmawiają się bezbożnicy!... Bo gdyby władca nasz musiał
ulec radzie kapłańskiej, któż wtedy ujmie się za uczciwym ludem?...
- Prawdę mówi!... - odezwano się w tłumie.
- Pan kazał dać nam siódmy dzień wypoczynku...
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional