lektory on-line

Faraon - Strona 286

i złośliwe zapalenie powiek.
Ramzes kazał zwinąć obóz. Trzy pułki rodowitych Egipcjan wyprawił do Libii zalecając
żołnierzom, aby łagodnie traktowali mieszkańców i - nigdy nie włóczyli się pojedynczo.
Właściwą zaś armię skierował do Memfisu zostawiając małą załogę w forteczce i hutach
szkła.
O dziewiątej rano, mimo spiekoty, oba wojska były już w drodze; jedni na północ, drudzy
na południe.
Wówczas zbliżył się do następcy święty Mentezufis i oświadczył:
- Byłoby dobrze, gdybyś, wasza dostojność, mógł wcześniej dojechać do Memfisu. W połowie
drogi będą świeże konie...
- Więc mój ojciec jest ciężko chory?... - zawołał Ramzes.
Kapłan schylił głowę.
Książę zdał Mentezufisowi naczelne dowództwo prosząc go, aby w niczym nie zmieniał już
wydanych rozporządzeń bez naradzenia się ze świeckimi jenerałami. Sam zaś wziąwszy
Pentuera, Tutmozisa i dwudziestu najlepszych jeźdźców azjatyckich wyciągniętym kłusem
pojechał do Memfisu.
W pięć godzin przebyli połowę drogi i, jak zapowiedział Mentezufis, znaleźli świeże konie
i nowy orszak. Azjaci zostali tutaj, a książę ze swymi dwoma towarzyszami i nową eskortą,
po krótkim odpoczynku, pojechał dalej.
- Biada mi! -jęczał elegancki Tutmozis. - Nie dość, że od pięciu dni nie kąpię się i nie
znam różanego olejku, ale jeszcze muszę odbyć dwa forsowne marsze w jeden dzień!...
Jestem pewny, że gdy staniemy na miejscu, żadna tancerka nie zechce na mnie spojrzeć.
- Cóżeś lepszego od nas? - spytał książę.
- Jestem wątlejszy! - westchnął Tutmozis. - Ty książę, przywykłeś do konnej jazdy jak
Hyksos, a Pentuer mógłby podróżować nawet na rozpalonym mieczu. Ale ja taki delikatny...
O zachodzie słońca podróżni wjechali na wysoki pagórek, skąd roztoczył się niezwykły
obraz. Z daleka przednimi widać było zielonawą dolinę Egiptu, a na jej tle, niby szereg
czerwonych płomieni, jaśniały trójkątne piramidy. Trochę na prawo od piramid również
zdawały się płonąć wierzchołki pylonów Memfisu owiniętego w niebieskawą mgłę.
- Jedźmy, jedźmy!... - nalegał książę.
W chwilę później znowu otoczyła ich ruda pustynia i znowu zajaśniał sznur piramid, dopóki
wszystko nie rozpłynęło się w bladej pomroce.
Gdy zapadła noc, podróżni dotarli do olbrzymiej krainy zmarłych, która po lewej stronie
rzeki, na wzgórzach, ciągnęła się na przestrzeni kilkudziesięciu wiorst.
Tu za Starego Państwa chowano na wieczne czasy Egipcjan: królów w ogromnych piramidach,
książąt i dostojników w mniejszych piramidach, prostaków w lepiankach. Spoczywało tu
miliony mumii nie tylko ludzi, ale psów, kotów, ptaków, słowem - wszystkich stworzeń,
które za życia miłymi były człowiekowi.
Za czasów Ramzesa królewski i magnacki cmentarz przeniesiono do Tebów, a w sąsiedztwie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional