lektory on-line

Faraon - Strona 435

do pałacowego ogrodu... Tam stań w figowym klombie i czekaj na tego, który zabrał ci i
uwiódł Kamę...
Lykon począł zgrzytać zębami w bezsilnej złości.
- A gdy go ujrzysz, obudź się... - zakończył Mefres.
Potem narzucił na Greka oficerski płaszcz z kapturem, do ucha szepnął mu hasło i z
podziemiów, przez ukrytą furtkę świątyni, wyprowadził go na pustą ulicę Memfisu.
Następnie Mefres z żywością młodzieńca pobiegł na szczyt pylonu i wziąwszy do rąk kilka
różnobarwnych chorągiewek począł dawać znaki w kierunku pałacu faraona. Dostrzeżono go
widać i zrozumiano, gdyż na pergaminowej twarzy arcykapłana błysnął przykry uśmiech.
Mefres złożył chorągiewki, opuścił taras pylonu i z wolna począł schodzić na dół. Wtem,
gdy już był na pierwszym piętrze, otoczyło go kilku ludzi w brunatnych opończach, którymi
zasłaniali kaftany w czarne i białe pasy.
- Oto jest najdostojniejszy Mefres - rzekł jeden z nich.
I wszyscy trzej uklękli przed arcykapłanem, który machinalnie podniósł rękę jakby do
błogosławieństwa. Lecz nagle opuścił ją pytając:
- Kto wy jesteście?...
- Dozorcy Labiryntu.
- Czegóż zastąpiliście mi drogę? - rzekł, a jednocześnie zaczęły mu drżeć ręce i wąskie
usta.
- Nie potrzebujemy ci przypominać, święty mężu -mówił jeden z dozorców wciąż klęcząc - że
kilka dni temu byłeś w Labiryncie, do którego wiesz drogę tak dobrze jak my, choć nie
jesteś wtajemniczonym... Jesteś zaś zbyt wielkim mędrcem, ażebyś nie miał znać i naszych
praw w podobnych wypadkach...
- Co to znaczy?... - zawołał podniesionym głosem Mefres. - Jesteście zabójcy, nasłani
przez Her...
Nie dokończył. Jeden z napastników schwytał go za ręce, drugi zarzucił mu chustkę na
głowę, a trzeci skropił mu twarz przezroczystym płynem. Mefres rzucił się kilka razy i
upadł. Jeszcze raz pokropiono go, a gdy skonał, dozorcy położyli go we framudze, w martwą
rękę wsunęli jakiś papirus i - znikli w korytarzach pylonu.
Trzej tak samo ubrani ludzie uganiali się za Lykonem prawie od chwili, gdy, wypuszczony
ze świątyni przez Mefresa, znalazł się na pustej ulicy.
Ludzie ci kryli się niedaleko furtki, przez którą przeszedł Grek, i z początku
przepuścili go wolno. Lecz wnet jeden z nich dostrzegł w jego ruchach coś podejrzanego,
więc wszyscy poczęli iść za nim.
Dziwna rzecz! uśpiony Lykon, jakby przeczuwając gonitwę, nagle skręcił w ulicę ruchliwą,
potem na plac, gdzie krążyło mnóstwo ludzi, a potem ulicą Rybacką pobiegł do Nilu. Tu, w
jakimś zaułku, znalazł małe czółenko, skoczył w nie i z niesłychaną szybkością zaczął
przeprawiać się na drugą stronę rzeki.
Był już o paręset kroków oddalony od brzegu, gdy wysunęła się za nim łódź z jednym
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional