lektory on-line

Faraon - Strona 113

przeciął wstęgę na trzy części i dwa kawałki z amuletami wręczył Dagonowi i Rabsunowi.
Potem wszyscy trzej ze środka pokoju poszli w kąt, gdzie stał skrzydlaty posąg bogini;
złożyli ręce na piersiach, a Hiram zaczął mówić zniżonym głosem, lecz wyraźnie:
- Tobie, matko życia, przysięgamy wiernie dochować umów naszych i dopóty nie spocząć,
dopóki święte miasta nie będą zabezpieczone od wrogów, których oby wytępił głód, zaraza i
ogień...
Gdyby zaś który z nas nie dotrzymał zobowiązania albo zdradził tajemnicę, niech spadną na
niego wszystkie klęski i sromoty... Niech głód skręca jego wnętrzności, a sen ucieka od
krwią nabiegłych oczu... Niech ręka uschnie temu, kto by mu pośpieszył z ratunkiem,
litując się jego nędzy... Niech na stole jego chleb zamieni się w zgniliznę, a wino w
cuchnącą posokę... Niech dzieci jego wymrą, a dom niech mu zapełnią bękarty, które
oplwają go i wypędzą... Niech skona jęcząc przez wiele dni samotny i niech spodlonego
trupa nie przyjmie ziemia ani woda, niech go ogień nie spali ani pożrą dzikie bestie...
Tak niech się stanie!...
Po strasznej przysiędze, którą zaczął Hiram, a od połowy wykrzykiwali wszyscy głosami
drżącymi wściekłością, trzej Fenicjanie odpoczęli zadyszani. Po czym Rabsun zaprosił ich
na ucztę, gdzie przy winie, muzyce i tancerkach na chwilę zapomnieli o czekającej ich
pracy.
ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY
Niedaleko miasta Pi-Bast znajdowała się wielka świątynia bogini Hator.
W miesiącu Paoni (marzec-kwiecień), w dniu porównania wiosennego około dziewiątej
wieczór, gdy gwiazda Syriusz miała się ku zachodowi, pod bramą świątyni stanęli dwaj
podróżni kapłani i jeden pokutnik. Szedł on boso, miał popiół na głowie i był przykryty
grubą płachtą, którą twarz zasłaniał.
Pomimo widnej nocy fizjognomii podróżnych nie można było poznać, stali bowiem w cieniu
dwu olbrzymich posągów bóstwa z krowią głową, które pilnowały wejścia do świątnicy i
łaskawymi oczyma strzegły nomesu Habu od pomoru, złego wylewu i południowych wiatrów.
Odpocząwszy nieco pokutnik upadł piersiami na ziemię i długo modlił się. Potem podniósł
się, ujął miedzianą kołatkę i uderzył. Potężny dźwięk metalowy obiegł wszystkie
dziedzińce, odbił się od grubych murów świątyni i poleciał ponad łany pszenicy, nad
gliniane chaty chłopów, nad srebrzyste wody Nilu, gdzie słabym okrzykiem odpowiedziało mu
zbudzone ptactwo.
Po długiej chwili za bramą rozległ się szmer i pytanie:
- Kto nas budzi?
- Niewolnik boży, Ramzes - rzekł pokutnik.
- Po co przyszedłeś?
- Po światło mądrości.
- Jakie masz prawa?
- Otrzymałem niższe święcenie i na wielkich procesjach wewnątrz świątyni noszę pochodnią.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional