lektory on-line

Faraon - Strona 412

zdradzony... A w takim razie co?...
"Śmierć!..." - szepnął mu głos ukryty gdzieś na dnie duszy.
Śmierć?!...
Pot wystąpił mu na twarz; zatamował mu się oddech. I nagle opanowało go szaleństwo
strachu. Zaczął biegać po sali i uderzać pięścią w mury szukając wyjścia. Już zapomniał,
gdzie jest i jak się tu dostał; stracił kierunek, a nawet możność orientowania się za
pomocą paciorków.
Zarazem poczuł, że jest w nim jakby dwu ludzi: jeden prawie obłąkany, drugi spokojny i
mądry. Ten mądry tłomaczył sobie, że wszystko może być przywidzeniem, że nikt go nie
odkrył, nikt go nie szuka i że wyjdzie stąd, byle nieco ochłonął. Ale ten pierwszy,
obłąkany, nie słuchał głosu rozsądku, owszem, z każdą chwilą brał górę nad swoim
antagonistą wewnętrznym.
O, gdyby można było ukryć się w której kolumnie!... Niechby wówczas szukali... Choć
zapewne nikt by go nie szukał i nie znalazł, a on przespawszy się odzyskałby panowanie
nad sobą.
- Cóż mnie tu może spotkać? - mówił wzruszając ramionami. - Bylem uspokoił się, mogą mnie
gonić po całym Labiryncie...
Wszak do przecięcia mi wszystkich dróg trzeba by kilku tysięcy ludzi, a do wskazania: w
której sali jestem - chyba cudu!...
No, ale przypuśćmy, że łapią mnie... Więc i cóż!... Biorę ten oto flakonik, przykładam do
ust i w jednej chwili uciekam tak, że mnie już nikt nie złapie... Nawet bogowie...
Lecz pomimo rozumowań znowu schwyciła go tak straszna trwoga, że po raz drugi zgasił
pochodnią i drżąc, szczękając zębami wcisnął się pod jedną z kolumn.
"Jak można... jak można było wchodzić tutaj!... - mówił do siebie. - Alboż nie miałem
czego jeść... na czym wesprzeć głowy?... Prosta rzecz, że jestem odkryty... Przecież
Labirynt posiada mnóstwo czujnych jak psy dozorców, i tylko dziecko albo głupiec mógłby
myśleć o oszukaniu ich...
Majątek... władza!... Gdzież jest taki skarb, za który warto by oddać jeden dzień
życia?... I oto ja, człowiek w sile wieku, naraziłem moje... "
Zdawało mu się, że usłyszał ciężkie stuknięcie. Zerwał się i w głębi sali - zobaczył
blask.
Tak jest: blask rzeczywisty, nie złudzenie... W odległej ścianie, gdzieś na końcu, stały
otwarte drzwi, przez które w tej chwili ostrożnie wchodziło kilku zbrojnych ludzi z
pochodniami.
Na ten widok kapłan uczuł zimno - w nogach, w sercu, w głowie... Już nie wątpił, że nie
tylko został odkryty, ale że jest ścigany i otoczony.
Kto mógł go zdradzić?... Rozumie się, że tylko jeden człowiek: młody kapłan Seta, którego
wtajemniczył dość szczegółowo w swoje plany. Zdrajca sam z miesiąc musiałby szukać drogi
w Labiryncie; ale gdyby porozumiał się z dozorcami, mogli Samentu wytropić w jeden
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional