lektory on-line

Faraon - Strona 386

należy do najpierwszych w kraju.
Mimo to, gdyby nie prośby ojca i twój rozkaz, panie, nie zostałabym jego żoną... Choć i
tak nie będę nią!... Tutmozisowi wystarczy mój majątek i tytuły po moim ojcu, a resztę
znajdzie u tancerek.
- I on wie o swoim nieszczęściu?
Hebron uśmiechnęła się.
- On od dawna wie, że choćbym nie była córką Antefa, ale ostatniego paraszyty, jeszcze
nie oddałabym się człowiekowi, którego nie kocham. A pokochać mogłabym tylko wyższego od
siebie.
- Mówisz to naprawdę?.. - dziwił się Ramzes.
- Mam przecież dwadzieścia lat, więc już od sześciu lat otaczają mnie wielbiciele. Prędko
jednak poznałam ich wartość... A dziś wolę słuchać rozmowy uczonych kapłanów aniżeli
śpiewów i oświadczyn eleganckiej młodzieży.
- W takim razie nie powinienem siedzieć przy tobie, Hebron, bo nawet nie jestem
elegantem, a już wcale nie posiadam mądrości kapłańskiej...
- O, ty, panie, jesteś czymś większym... - odparła mocno rumieniąc się. - Ty jesteś wódz,
który odniósł zwycięstwo... Ty jesteś porywczy jak lew, bystry jak sęp... Przed tobą
miliony upadają na twarz, a państwa drżą... Alboż nie wiemy, jaką trwogę budzi w Tyrze i
Niniwie twoje imię? Bogowie mogliby zazdrościć twojej potęgi...
Ramzes zmięszał się.
- O Hebron, Hebron... Gdybyś wiedziała, jaki niepokój zasiewasz w moim sercu!...
- Dlatego - mówiła - godzę się na małżeństwo z Tutmozisem... Będę bliższą waszej
świątobliwości i choć co kilka dni będę widywała ciebie, panie...
To powiedziawszy - wstała od stolika i odeszła.
Postępek jej spostrzegł Antef i wylękniony przybiegł do Ramzesa.
- O panie! - zawołał - czy moja córka nie powiedziała czego niestosownego?... To
niepohamowana lwica...
- Uspokój się - odparł faraon. - Twoja córka jest pełna mądrości i powagi. Wyszła zaś, bo
spostrzegła, że wino waszej dostojności zbyt silnie rozwesela biesiadników.
Rzeczywiście w sali jadalnej panował wielki hałas, tym bardziej że Tutmozis porzuciwszy
rolę wicegospodarza zrobił się najbardziej ożywionym biesiadnikiem.
- Poufnie rzeknę waszej świątobliwości - szepnął Antef - że biedny Tutmozis bardzo będzie
musiał pilnować się wobec Hebron...
Ta pierwsza uczta przeciągnęła się do rana. Wprawdzie faraon zaraz wyjechał, lecz inni
zostali - z początku na krzesłach, później na posadzkach... Aż wreszcie musiał Antef
wozami rozesłać ich do domów, niby rzeczy martwe.
W kilka dni odbyła się uroczystość zaślubin.
Do pałacu Antefa zeszli się arcykapłani Herhor i Mefres, nomarchowie sąsiednich nomesów i
najwyżsi dostojnicy miasta Tebów. Później przyjechał na dwukolnym wozie Tutmozis otoczony
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional