lektory on-line

Faraon - Strona 48

W progu ukazała się Sara z obwiązaną głową, wsparta na Murzynie i służebnicy.
- Co to znaczy? - spytał zdumiony książę.
- Straszne rzeczy!.. - zawołała Tafet. - Poganie napadli twój dom, a jeden uderzył
kamieniem Sarę...
- Jacy poganie?...
- A ci... Egipcjanie! - objaśniła Tafet.
Książę rzucił jej spojrzenie pełne wzgardy. Lecz wnet opanowała go wściekłość.
- Kto uderzył Sarę?... Kto rzucił kamień?... -krzyknął chwytając za ramię Murzyna.
- Tamci znad rzeki... - odparł niewolnik.
- Hej, dozorcy!... - wołał zapieniony książę -uzbroić mi wszystkich ludzi na folwarku i
dalej na tę zgraję!..
Murzyn znowu pochwycił swój topór, dozorcy zaczęli wywoływać parobków z zabudowań, a
kilku żołnierzy ze świty księcia machinalnie poprawili miecze.
- Na miłość boską, co chcesz uczynić?... - szepnęła Sara wieszając się na szyi księcia.
- Chcę pomścić cię... - odparł. - Kto uderza w moją własność, we mnie uderza... Tutmozis
pobladł i kręcił głową.
- Słuchaj, panie - odezwał się - a jakże po nocy i w tłumie poznasz ludzi, którzy
dopuścili się zbrodni?
- Wszystko mi jedno... Motłoch to zrobił i motłoch będzie odpowiadał...
- Tak nie powie żaden sędzia - reflektował Tutmozis. - A przecie ty masz być najwyższym
sędzią...
Książę zamyślił się; jego towarzysz mówił dalej:
- Zastanów się, co by jutro powiedział nasz pan, faraon?... A jaka radość zapanowałaby
między wrogami Egiptu, ze wschodu i zachodu, gdyby usłyszeli, że następca tronu, prawie
pod królewskim pałacem, napada w nocy swój lud?...
- O, gdyby mi ojciec dał choć połowę armii, umilkliby na wieki wrogowie nasi we
wszystkich stronach świata!... - szeptał książę uderzając nogą w ziemię...
- Wreszcie... przypomnij sobie tego chłopa, który się powiesił... Źałowałeś go, gdyż
umarł człowiek niewinny, a dzisiaj... Czy podobna, ażebyś sam chciał zabijać
niewinnych?...
- Dość już!... - przerwał głucho następca. - Gniew mój jest jak dzban pełen wody... Biada
temu, na kogo się wyleje... Wejdźmy do domu...
Wylękniony Tutmozis cofnął się. Książę wziął Sarę za rękę i wszedł z nią na pierwsze
piętro. Posadził ją obok stołu, na którym stała nie dokończona kolacja, i zbliżywszy
świecznik zerwał jej opaskę z głowy.
- Ach - zawołał - to nawet nie jest rana, tylko siniak?...
Przypatrywał się Sarze z uwagą.
- Nigdy nie myślałem - rzekł - że możesz mieć siniaka... To bardzo zmienia twarz...
- Więc już ci się nie podobam?... - cicho zapytała Sara podnosząc na niego wielkie oczy
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional