lektory on-line

Faraon - Strona 436

dwu przewoźników i znowu trzech podróżnych.
Obie łodzie zawzięcie ścigały Lykona.
W tej, która miała tylko jednego wioślarza siedzieli dozorcy Labiryntu i pilnie
przypatrywali się swoim współzawodnikom, o ile pozwalał na to zmierzch prędko zapadający
po zachodzie słońca.
- Co to za jedni tamci trzej?... - szeptali między sobą dozorcy z Labiryntu. - Od onegdaj
krążyli dokoła świątyni, a dziś gonią za nim... Czyby go chcieli zasłonić przed nami?. .
Drobna łódka Lykona przybiła do drugiego brzegu. Uśpiony Grek wyskoczył z niej i szybkim
krokiem począł iść ku pałacowym ogrodom. Niekiedy zataczał się, stawał i chwytał się za
głowę; lecz po chwili znowu szedł jakby ciągniony przez niepojętą siłę.
Dozorcy Labiryntu również wylądowali na drugim brzegu, ale już zostali uprzedzeni przez
swoich współzawodników.
I zaczął się jedyny w swoim rodzaju wyścig. Lykon pędził ku pałacowi królewskiemu jak
szybkobiegacz, za nim trzej ludzie nieznani, a na końcu trzej dozorcy Labiryntu.
O kilkaset kroków od ogrodu obie goniące grupy zetknęły się ze sobą. Była już noc, ale
jasna.
- Kto wy jesteście, ludzie? - zapytał nieznajomych dozorca Labiryntu.
- Jestem naczelnikiem policji Pi-Bast i z dwoma moimi setnikami ścigam wielkiego
zbrodniarza...
- A my jesteśmy dozorcy Labiryntu i również ścigamy tego człowieka...
Obie grupy przypatrywały się sobie z rękoma na mieczach lub nożach.
- Co chcecie z nim zrobić? - spytał wreszcie naczelnik policji.
- Mamy przeciw niemu wyrok...
- A trupa zostawicie?
- Ze wszystkim, co ma na sobie - odparł starszy dozorca.
Policjanci szeptali między sobą.
- Jeżeli mówicie prawdę - rzekł wreszcie naczelnik policji - nie będziemy wam
przeszkadzali. Owszem, pożyczymy go wam na chwilę, gdy wpadnie w nasze ręce...
- Przysięgacie?
- Przysięgamy...
- No to możemy iść razem...
Połączyli się, ale Grek zniknął im z oczu.
- Przekleństwo!... - zawołał naczelnik policji. -Znowu umknął...
- Znajdzie się - odparł dozorca z Labiryntu - a może nawet tędy będzie wracał.
- Po cóż by szedł do królewskiego ogrodu? - spytał naczelnik.
- Arcykapłani używają go do jakichś swoich interesów, ale on wróci do świątyni, wróci!...
- mówił dozorca.
Postanowili tedy czekać i działać wspólnie.
- Trzecią noc marnujemy! - rzekł jeden z policjantów ziewając.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional