lektory on-line

Faraon - Strona 419

Donoszono wreszcie, że tu i owdzie na gościńcach wojsko schwytało przebranych kapłanów,
którzy usiłowali dostać się do pałacu jego świątobliwości, zapewne z niedobrymi zamiarami.
- Niech ich przyprowadzą do mnie - odparł ze śmiechem faraon. - Chcę widzieć tych, którzy
ośmielili się mieć względem mnie złe zamiary!...
Około północy czcigodna królowa Nikotris zażądała posłuchania u jego świątobliwości.
Dostojna pani była blada i drżąca. Kazała wyjść oficerom z królewskiej komnaty, a
zostawszy sam na sam z faraonem rzekła płacząc:
- Synu mój, przynoszę ci bardzo złe wróżby...
- Wolałbym, królowo, usłyszeć dokładne wiadomości o sile i zamiarach moich
nieprzyjaciół...
- Dziś wieczorem posąg boskiej Izydy w mojej modlitewni odwrócił się twarzą do ściany, a
woda w świętej cysternie poczerwieniała jak krew...
- To dowodzi - odparł faraon - że wewnątrz pałacu mamy zdrajców. Nie są oni jednak zbyt
niebezpieczni, jeżeli umieją tylko brudzić wodę i odwracać posągi.
- Cała nasza służba - ciągnęła pani - cały lud jest przekonany, że gdy wojska twoje
wkroczą do świątyń, na Egipt spadnie wielkie nieszczęście...
- Większym nieszczęściem - rzekł pan -jest zuchwalstwo kapłanów. Wpuszczeni przez mego
wiecznie żyjącego ojca do pałacu, myślą dziś, że zostali jego właścicielami... Ależ, na
bogi, czymże ja w końcu zostanę wobec ich wszechmocy!... I czy nie wolno mi upomnieć się
o moje królewskie prawa?...
- Przynajmniej... przynajmniej - odezwała się pani po namyśle - bądź miłosierny... Tak,
prawa musisz odzyskać, ale nie pozwalaj twoim żołnierzom, aby gwałcili święte przybytki
lub krzywdzili kapłanów... Pamiętaj, że łaskawi bogowie zsyłają radość na Egipt, a
kapłani mimo swych błędów (któż ich nie ma!) niezrównane usługi oddają temu krajowi...
Pomyśl tylko, że gdybyś ich zubożył i rozpędził, zniszczyłbyś mądrość, która nad inne
ludy wywyższyła nasze państwo...
Faraon wziął matkę za obie ręce, ucałował ją i śmiejąc się odparł:
- Kobiety zawsze muszą przesadzać!... Ty, matko, przemawiasz do mnie, jak gdybym był
wodzem dzikich Hyksosów, a nie faraonem. Czyliż ja chcę krzywdy kapłanów?... Czy
nienawidzę ich mądrości, choćby nawet tak jałowej jak śledzenie obrotu gwiazd, które i
bez nas chodzą po niebie nie zbogacając nas o jednego utena?
Nie drażni mnie ich rozum ani pobożność, ale nędza Egiptu, który wewnątrz chudnie z
głodu, a na zewnątrz boi się lada asyryjskich pogróżek. Tymczasem kapłani, pomimo swoją
mądrość, nie tylko nie chcą mi pomagać w moich królewskich zamiarach, ale w
najbezczelniejszy sposób stawiają opór.
Pozwól więc, matko, abym przekonał ich, że nie oni, lecz ja jestem panem mego
dziedzictwa. Nie umiałbym mścić się nad pokornymi, ale - podepczę karki zuchwalców.
Oni wiedzą o tym, ale jeszcze nie dowierzają i - w braku sił rzeczywistych - chcą
zastraszyć mnie zapowiedzią jakowychś klęsk. Jest to ich ostatnia broń i ucieczka... Gdy
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional