lektory on-line

Faraon - Strona 82

na wschód od Chaldei.
Kapłani słuchali przerażeni. Herhor był blady, Pentuerowi wypadła z rąk tabliczka. Mefres
ujął wiszący na piersiach amulet i modlił się zeschłymi wargami.
- Strzeżcie się więc Asyrii - ciągnął Chaldejczyk -bo dziś jej godzina. Okrutny to lud
!... gardzi pracą, żyje wojną. Zwyciężonych wbija na pale lub obdziera ze skóry, niszczy
zdobyte miasta, a ludność uprowadza w niewolę. Odpoczynkiem ich jest polować na srogie
zwierzęta, a zabawą - strzelać z łuków do jeńców lub wyłupywać im oczy. Cudze świątynie
zamieniają w gruzy, naczyniami bogów posługują się przy swych ucztach, a kapłanów i
mędrców robią swoimi błaznami. Ozdobą ich ścian są skóry żywych ludzi, a ich stołu -
zakrwawione głowy nieprzyjaciół.
Gdy Chaldejczyk umilknął, odezwał się czcigodny Mefres:
- Wielki proroku, rzuciłeś strach na dusze nasze, a nie wskazujesz ratunku. Może być, i z
pewnością tak jest, skoro mówisz, że losy przez pewien czas będą dla nas niełaskawe; lecz
-jakże tego uniknąć? Są w Nilu miejsca niebezpieczne, z których żadna łódź nie ocali się;
toteż mądrość sterników omija groźne wiry. Toż samo z nieszczęściami narodów. Naród jest
czółnem, a czas rzeką, którą w pewnych epokach mącą wiry. Jeżeli zaś drobna skorupa
rybacza umie wywinąć się od klęski, dlaczego miliony ludu nie mogłyby w podobnych
warunkach ujść zagłady?
- Mądre są słowa twoje - odparł Beroes - ale tylko w pewnej części potrafię na nie
odpowiedzieć.
- Miałżebyś nie znać wszystkiego, co się stanie? -zapytał Herhor.
- Nie pytaj mnie o to: co wiem, a czego nie mogę powiedzieć. Najważniejszą rzeczą dla was
jest utrzymać dziesięcioletni pokój z Asyrią, a to leży w granicy waszych sił.
Asyria jeszcze się boi was, nic nie wie o zbiegu złych losów nad waszym krajem i chce
rozpocząć wojnę z ludami Północy i Wschodu, które siedzą dokoła morza. Przymierze więc z
nią moglibyście zawrzeć dzisiaj...
- Na jakich warunkach? - wtrącił Herhor.
- Na bardzo dobrych. Asyria odstąpi wam ziemię izraelską aż do miasta Akko i kraj Edom aż
do miasta Elath. Zatem bez wojny granice wasze posuną się o dziesięć dni marszu na północ
i dziesięć dni na wschód.
- A Fenicja?... - spytał Herhor.
- Strzeżcie się pokusy!... - zawołał Beroes. - Gdyby dziś faraon wyciągnął rękę po
Fenicję, za miesiąc armie asyryjskie, przeznaczone na północ i wschód, zwróciłyby się na
południe, a przed upływem roku konie ich pławiłyby się w Nilu...
- Ależ Egipt nie może wyrzec się wpływu na Fenicją! - przerwał z wybuchem Herhor.
- Gdyby się nie wyrzekł, sam przygotowałby własną zgubę - mówił Chaldejczyk. - Zresztą,
powtarzam słowa najwyższego kolegium: "Powiedz Egiptowi - nakazywali bracia z Babilonu -
ażeby na dziesięć lat przytulił się do swej ziemi jak kuropatwa, bo czyha na niego
jastrząb złych losów. Powiedz, że my, Chaldejczycy, nienawidzimy Asyryjczyków bardziej
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional