lektory on-line

Faraon - Strona 263

-Cóż by to znaczyło?
-Widać chcą prosić o pokój.
-Po jednej bitwie?... - zdziwił się książę.
-Ale jakiej!... Przy tym strach mnoży w ich oczach nasze wojska... Czują się słabymi i
lękają się najazdu i śmierci...
Zobaczymy, czy to nie jest podstęp wojenny!...- odparł książę po namyśle. A jakże nasi?
-Zdrowi, syci, napojeni, wypoczęci i weseli. Tylko...
-No?
-Patrokles umarł w nocy - szepnął Tutmozis.
-Jakim sposobem?... - zawołał książę zrywając się.
-Jedni mówią, że zapił się, drudzy... że to kara bogów... Twarz miał siną, a usta pełne
piany...
-Jak tamten niewolnik w Atribis, pamiętasz go?... Nazywał się Bakura i wpadł do sali
uczty ze skargami na nomarchę... Rozumie się, że tej samej nocy umarł z pijaństwa!...
Co?...
Tutmozis spuścił głowę.
-Musimy być bardzo ostrożni, panie mój... szepnął.
-Postaramy się - odparł książę spokojnie. - Nie będę się nawet dziwił śmierci
Patroklesa... Bo i co osobliwego może być w tym, że umarł jakiś pijaczyna, który obrażał
bogów, ba!... nawet kapłanów...
Ale Tutmozis w tych drwiących słowach odczuł groźbę.
Książę bardzo kochał wiernego jak pies Patroklesa. Mógł zapomnieć wiele własnych krzywd,
ale jego śmierci nie przebaczy nigdy.
Przed południem do książęcego obozu nadciągnął z Egiptu świeży pułk tebański, a oprócz
tego parę tysięcy ludzi i kilkaset osłów przyniosły wielkie zapasy żywności i namioty.
Jednocześnie od strony Libii znowu nadbiegli szpiegowie donosząc, że banda ludzi
bezbronnych, idących ku wąwozowi, wciąż powiększa się.
Z rozkazu następcy gęste oddziałki jazdy we wszystkich kierunkach zbadały okolicę: czy
nie ukrywa się gdzie nieprzyjacielska armia? Nawet kapłani wziąwszy ze sobą małą
kapliczkę Amona weszli na szczyt najwyższego wzgórza i odprawili tam nabożeństwo. A
wróciwszy do obozu zapewnili następcę, że wprawdzie nadciąga kilkutysięczny tłum
bezbronnych Libijczyków, ale armii nie ma nigdzie co najmniej w trzymilowym promieniu.
Książę zaczął się śmiać z raportu.
-Mam dobre oko - rzekł - ale w takiej odległości nie dojrzałbym wojska.
Kapłani naradziwszy się między sobą oświadczyli księciu, że jeżeli obowiąże się nie
rozmawiać z ludźmi niewtajemniczonymi o tym, co zobaczy, przekona się, że można widzieć
bardzo daleko.
Ramzes przysiągł. wówczas kapłani ustawili na jednym wzgórzu ołtarz Amona i rozpoczęli
modlitwy. A gdy książę umywszy się zdjął sandały i ofiarował bogu złoty łańcuch i
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional