lektory on-line

Faraon - Strona 52

- Za pozwoleniem, dobrze nie pamiętam, czy ja sam widziałem, czy tak mówili ludzie. Oczy
zasłaniała mi troska o moją żonę.
- Kamienie rzucałeś do ogrodu?
- Po cóż bym rzucał, panie życia i śmierci? Gdybym trafił żonę, sobie zrobiłbym niepokój
na cały tydzień, a gdyby żołnierza, dostałbym pięścią w brzuch, ażby mi język wylazł.
Przeciem ja tylko chłop, a on wojownik wiecznie żyjącego pana naszego.
Następca wychylił się spoza kolumny. Odprowadzono Dutmoze, a wprowadzono Anupa. Był to
chłop niski, na plecach miał jasne blizny od kijów.
- Powiedz, Anupa - zaczął znowu urzędnik - jak to było z tym napadem na ogród następcy
tronu?
- Oko słońca - odparł chłop - naczynie mądrości, ty wiesz najlepiej, że ja napadu nie
robiłem. Tylko przyszedł do mnie sąsiad i mówi: "Anupa, chodź na górę, bo Nil przybiera."
A ja mówię: czy aby przybiera? A on mówi: "Jesteś głupszy od osła, bo przcież osioł
usłyszałby muzykę na górze, a ty nie słyszysz." Ja zaś odpowiadam: głupi jestem, bom się
pisać nie uczył, ale za pozwoleniem, co innego jest muzyka, a co innego przybór. A on na
to: "Gdyby nie było przyboru, ludzie nie mieliby z czego cieszyć się, grać i śpiewać."
Więc poszliśmy, mówię waszej sprawiedliwości, na górę, a tam już muzykę rozpędzili i
ciskają w ogród kamienie...
- Kto ciskał?
- Nie mogłem zmiarkować. Ludzie ci nie wyglądali na chłopów: prędzej na nieczystych
paraszytów, którzy rozpruwają zmarłych do balsamowania.
- A kapłana widziałeś?
- Za pozwoleniem waszej czujności, to nie był kapłan, ale chyba jakiś duch, który pilnuje
domu księcia następcy (oby żył wiecznie!...).
- Dlaczego duch?
- Bo czasami tom go widział, a czasami gdzieś mi się podziewał.
- Może go ludzie zasłaniali?
- Z pewnością, że go czasem ludzie zasłaniali. Ale za to raz był wyższy, a inny raz
niższy.
- Może właził na pagórek i złaził z niego?
- Bez zawodu musiał włazić i złazić, ale może wydłużał się i skracał, gdyż był to wielki
cudotwórca. Ledwie rzekł: "Zaraz Nil przybierze" - i wnet Nil zaczął przybierać.
- A kamienie rzucałeś, Anupa?
- Gdzieżbym śmiał rzucać kamienie w ogród następcy tronu?... Przecie ja prosty chłop i
ręka uschłaby mi po łokieć za takie świętokradztwo.
Książę kazał przerwać śledztwo. A gdy wyprowadzono oskarżonych, odezwał się do urzędnika:
- Więc ci ludzie należą do najwinniejszych?
- Rzekłeś, panie - odparł urzędnik.
- W takim razie jeszcze dzisiaj trzeba uwolnić wszystkich. Ludzie nie mogą być więzieni
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional