lektory on-line

Faraon - Strona 37

- Jeszcze nic określonego. W każdym razie mądrość polityczna mówi mi, że twoją małżonką
powinna być córka kapłana...
- Może Herhora?... - zawołał książę ze śmiechem.
- Cóż by w tym było nagannego? Herhor bardzo prędko zostanie arcykapłanem w Tebach, a
jego córka ma dopiero lat czternaście.
- I zgodziłaby się zająć przy mnie miejsce Źydówki?... - z ironią zapytał Ramzes.
- Musiałbyś się postarać, ażeby ci zapomniano dzisiejszy błąd.
- Całuję stopy twoje, matko, i odchodzę - rzekł Ramzes chwytając się za głowę. - Tyle tu
słyszałem dziwnych rzeczy, że zaczynam się bać, ażeby Nil nie popłynął w stronę katarakt
albo piramidy nie przeszły na pustynię wschodnią.
- Nie bluźnij, dziecko moje - szepnęła pani, z trwogą patrząc na syna. - W tym kraju
widywano dziwniejsze cuda...
- Czy nie te - spytał z gorzkim uśmiechem syn - że ściany królewskiego pałacu
podsłuchiwały swoich panów?
- Widywano śmierć faraonów po kilkumiesięcznym panowaniu i upadki dynastii, które
rządziły dziewięcioma narodami.
- Bo ci faraonowie dla kadzielnicy zapomnieli o mieczu - odparł książę.
Ukłonił się i wyszedł.
W miarę jak kroki następcy cichły w ogromnym przysionku, twarz dostojnej pani mieniła
się: miejsce majestatu zajęły boleść i trwoga, a w wielkich oczach błysnęły łzy.
Pobiegła przed posąg bogini, uklękła i nasypawszy indyjskiego kadzidła na węgle zaczęła
mówić:
- O Izis - Izis - Izis! - po trzykroć wymawiam imię twoje. O Izis, która rodzisz węże,
krokodyle i strusie, po trzykroć niech będzie pochwalone imię twoje... O Izis, która
chronisz ziarna zbożowe od zabójczych wichrów, a ciała ojców naszych od niszczącej pracy
czasu, o Izis, ulituj się i chroń mojego syna... Po trzykroć niech będzie wymawiane imię
twoje i tu... tam... i tam... I dziś, i zawsze, i na wieki wieków, dopóki świątynie
naszych bogów będą przeglądały się w wodzie Nilu.
Modląc się tak i łkając monarchini pochyliła się i dotknęła czołem ziemi. A w tej chwili
rozległ się nad nią cichy szept:
- Głos sprawiedliwego zawsze jest wysłuchany.
Dostojna pani zerwała się i pełna zdumienia zaczęła oglądać się dokoła. Ale w pokoju nie
było nikogo. Tylko ze ścian patrzyły na nią malowane kwiaty, a znad ołtarza posąg bogini,
pełen nadziemskiego spokoju.
RozDZIAŁ ÓSMY
Książę wrócił do swojej willi stroskany i wezwał Tutmozisa.
- Musisz mnie - rzekł Ramzes - nauczyć, jak dostaje się pieniądze...
- Aha!... - roześmiał się elegant. - Oto jest mądrość, której nie uczą w najwyższych
szkołach kapłańskich, ale w której ja mógłbym zostać prorokiem...
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional