lektory on-line

Faraon - Strona 355

- Oto jaki jestem - prawił Eunana. - "W obcym domu nie oglądam się za kobietami, czeladzi
jeść daję, co należy, ale gdy o mnie chodzi, nie sprzeczam się przy podziale. Mam zawsze
zadowoloną twarz, a wobec zwierzchników zachowuję się z szacunkiem i nie siądę, gdy
starszy człowiek stoi. Nie jestem natrętnym, a nie proszony, nie wchodzę do obcych domów.
Co moje oko ujrzy, o tym milczę, bo wiem, że głuchymi jesteśmy dla tych, którzy wielu
słów używają.
Mądrość uczy, że ciało człowieka podobne jest do śpichrza, pełne rozmaitych odpowiedzi.
Dlatego zawsze wybieram dobrą i mówię dobrą, a złą chowam zamkniętą w ciele moim. Cudzych
też oszczerstw nie powtarzam, a już co się tyczy poselstwa, zawsze spełniam je jak
najlepiej..."
I co mam za to?... - kończył Eunana podniesionym głosem. - Cierpię głód, chodzę w
łachmanach, a na grzbiecie leżyć nie mogę, tak jak zbity. Czytam w księgach, że stan
kapłański wynagradzał męstwo i roztropność. Zaprawdę! musiało tak być kiedyś i już bardzo
dawno. Bo dzisiejsi kapłani tyłem odwracają się od roztropnych, a męstwo i siłę wypędzają
z oficerskich kości...
- Ja zasnę przy tym człowieku! - rzekł faraon.
- Eunano - dodał Tutmozis - przekonałeś jego świątobliwość, że jesteś biegły w księgach,
a teraz - powiedz jak najkrócej: czego pragniesz?
- Strzała tak prędko nie dobiega celu, jak moja prośba doleci do boskich pięt jego
świątobliwości - odparł Eunana. - Tak obmierzła mi służba u ogolonych łbów, taką goryczą
kapłani napełnili moje serce, że - jeżeli nie będę przeniesiony do wojsk faraona,
przebiję się własnym mieczem, przed którym nie raz i nie sto razy drżeli wrogowie Egiptu.
Wolę być dziesiętnikiem, wolę być prostym żołnierzem jego świątobliwości aniżeli
setnikiem w kapłańskich pułkach. Świnia albo pies może im służyć, nie prawowierny
Egipcjanin!...
Ostatnie frazesy Eunana wypowiedział z takim wściekłym gniewem, że faraon rzekł po grecku
do Tutmozisa:
- Weź go do gwardii. Oficer, który nie lubi kapłanów, może nam się przydać.
- Jego świątobliwość, pan obu światów, kazał przyjąć cię do swej gwardii - powtórzył
Tutmozis.
- Zdrowie i życie moje należy do pana naszego Ramzesa... Oby żył wiecznie! - zawołał
Eunana i ucałował dywan leżący pod królewskimi stopami.
Gdy uszczęśliwiony Eunana cofał się tyłem z namiotu, co parę kroków padając na twarz i
błogosławiąc władcę, faraon rzekł:
- W gardle łaskotało mnie jego gadulstwo... Muszę ja nauczyć żołnierzy i oficerów
egipskich, aby wyrażali się krótko, nie zaś jak uczeni pisarze.
- Bodajby on miał tylko tę jedną wadę!... - szepnął Tutmozis, na którym Eunana niemiłe
zrobił wrażenie.
Pan wezwał do siebie Samentu.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional