lektory on-line

Faraon - Strona 189

- Cha!... cha!... cha!... - zaśmiał się znowu pijany barbarzyńca. - Wasz książę... o
bogowie, powykręcajcie mi stawy członków, jeżeli mówię nieprawdę, że chciałbym, ażeby
Asyria miała takiego następcę...
Nasz asyryjski następca to mędrzec, to kapłan... On, zanim wybierze się na wojnę, zagląda
naprzód w gwiazdy na niebie, później kurom pod ogony... Zaś wasz zobaczyłby: ile ma
wojska? dowiedziałby się: gdzie obozuje nieprzyjaciel? i spadłby mu na kark jak orzeł na
barana.
Oto wódz!... oto król!... On nie z tych, którzy słuchają rady kapłanów... On radzić się
będzie własnego miecza, a wy musicie spełniać jego rozkazy...
I dlatego, choć podpiszę z wami traktat, opowiem memu panu, że poza chorym królem i
mądrymi kapłanami kryje się tu młody następca tronu, lew i byk w jednej osobie... który
ma miody w ustach, a pioruny w sercu...
- I powiesz nieprawdę - wtrącił Mentezufs. - Bo nasz książę, aczkolwiek popędliwy i
trochę hulaka, jak zwyczajnie młody, umie jednak uszanować i radę mędrców, i najwyższe
urzędy w kraju.
Sargon pokiwał głową.
- Oj, wy mędrcy!... uczeni w piśmie!... znawcy gwiazdowych obrotów!... - mówił szydząc. -
Ja prostak, zwyczajny sobie jenerał, który bez pieczęci nie zawsze umiałbym wyżłobić moje
nazwisko... Wy mędrcy, ja prostak, ale na brodę mego króla, nie zamieniłbym się na waszą
mądrość...
Bo wy jesteście ludźmi, dla których otworzył się świat cegieł i papirusów, ale zamknął
się ten prawdziwy, na którym wszyscy żyjemy... Ja prostak! Ale ja mam psi węch. A jak
pies z dala wyczuje niedźwiedzia, tak ja moim zaczerwienionym nosem poznam bohatera.
Wy będziecie radzić księciu!... Ależ on was już dzisiaj zaczarował jak wąż gołębie. Ja
przynajmniej nie oszukuję samego siebie i, choć książę jest dla mnie dobry jak ojciec
rodzony, czuję przez skórę, że mnie i moich Asyryjczyków nienawidzi jak tygrys słonia...
Cha!... cha!... Dajcie mu tylko armię, a za trzy miesiące stanie pod Niniwą, byle w
drodze rodzili mu się żołnierze zamiast ginąć...
- Choćbyś mówił prawdę - przerwał Mentezufis -choćby książę chciał iść pod Niniwę, nie
pójdzie.
- A któż go powstrzyma, gdy zostanie faraonem?
- My.
- Wy?... wy!... Cha! cha! cha!... - śmiał się Sargon. - Wy wciąż myślicie że ten młodzik
nawet nie przeczuwa naszego traktatu... A ja... a ja... cha!... cha!... cha!... ja
pozwolę się obedrzeć ze skóry i wbić na pal, że on już wszystko wie.
Czyliż Fenicjanie byliby tak spokojni, gdyby nie mieli pewności, że młody lew egipski
zasłoni ich przed asyryjskim bykiem?
Mentezufis i Mefres spojrzeli na siebie ukradkiem. Ich prawie przeraził geniusz
barbarzyńcy, który śmiało wypowiadał to, czego oni wcali nie brali pod rachunek.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional