lektory on-line

Faraon - Strona 80

mu purpurową szarfę i welon z muślinu, pokazał, gdzie stoją kadzidła, i wśród niskich
ukłonów opuścił pieczarę.
Chaldejczyk został sam. Włożył szarfę na prawe ramię, zakrył twarz welonem i wziąwszy
złotą łyżkę nasypał w nią kadzidła, które zapalił u lampki przed zasłoną. Szepcząc
obrócił się trzy razy wkoło, a dym kadzidła opasał go jakby potrójnym pierścieniem.
Przez ten czas w pustej pieczarze zapanował dziwny niepokój. Zdawało się, że sufit idzie
w górę i rozsuwają się ściany. Purpurowa zasłona na ołtarzu chwiała się niby poruszana
przez ukryte ręce. Powietrze zaczęło falować, jakby wśród niego przelatywały stada
niewidzialnych ptaków.
Chaldejczyk rozsunął szatę na piersiach i wydobył złoty medal pokryty tajemniczymi
znakami. Pieczara drgnęła, święta zasłona poruszyła się gwałtowniej, a w różnych punktach
izby ukazały się płomyki.
Wtedy mag wzniósł ręce do góry i zaczął mówić:
- "Ojcze niebieski, łaskawy i miłosierny, oczyść duszę moją... Zeszlij na niegodnego
sługę swoje błogosławieństwa i wyciągnij wszechmocne ramię na duchy buntownicze, abym
mógł okazać moc Twoją...
Oto znak, którego dotykam w waszej obecności... Otom jest - ja - oparty na pomocy bożej,
przewidujący i nieustraszony... Otom jest potężny i wywołuję was, i zaklinam...
Przyjdźcie tu, posłuszne w imię Aye, Saraye, Aye, Saraye..." W tej chwili z różnych stron
odezwały się jakieś głosy. Około lampki przeleciał jakiś ptak, potem szata rudej barwy,
następnie człowiek z ogonem, nareszcie kogut w koronie, który stanął na stoliku przed
zasłoną.
Chaldejczyk znowu mówił:
- "W imię wszechmocnego i wiekuistego Boga... Amorul, Tanecha, Rabur, Latisten...
Dalekie głosy odezwały się po raz drugi :
- "W imię prawdziwego i wiecznie żyjącego Eloy, Archima, Rabur, zaklinam was i wzywam...
Przez imię gwiazdy, która jest słońcem, przez ten jej znak, przez chwalebne i straszne
imię Boga żywego..." '
Nagle wszystko ucichło. Przed ołtarzem ukazało się ukoronowane widmo z berłem w ręku,
siedzące na lwie.
- Beroes!... Beroes!... - zawołało widmo stłumionym głosem - po co mnie wywołujesz?
- Chcę, ażeby bracia moi z tej świątyni przyjęli mnie szczerym sercem i nakłonili ucha do
słów, które przynoszę im od braci z Babilonu - odpowiedział Chaldejczyk.
- Niech się tak stanie - rzekło widmo i znikło.
Chaldejczyk został bez ruchu, jak posąg, z odrzuconą w tył głową, z rękoma wzniesionymi
do góry. Stał tak przeszło pół godziny w pozycji niemożliwej dla zwykłego człowieka.
W tym czasie cofnął się kawał muru tworzącego ścianę pieczary i weszli trzej kapłani
egipscy. Na widok Chaldejczyka, który zdawał się leżeć w powietrzu, oparty plecami o
niewidzialną podporę, kapłani zaczęli spoglądać na siebie ze zdumieniem. Najstarszy rzekł:
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional