lektory on-line

Faraon - Strona 224

Fenicjanka.
- Niech pani raczy łaskawie usiąść boskim obliczem do światła - rzekła służąca.
Naturalne to żądanie do wściekłości doprowadziło Kamę.
- Precz, nędznico!... - zawołała - i nie pokazuj mi się...
A gdy służąca uciekła, jej pani rzuciła się gorączkowo do swej tualety i otworzywszy parę
słoików za pomocą pędzelka umalowała sobie twarz na różowy kolor.
Nad wieczorem, czując wciąż ból w stawach i gorszy od bólu niepokój, kazała wezwać do
siebie lekarza. Gdy powiedziano jej, że przyszedł, spojrzała w lustro i - napadł ją nowy
atak jakby szaleństwa. Rzuciła lustro na podłogę i zawołała z płaczem, że nie chce
lekarza.
W ciągu szóstego Hator cały dzień nie jadła i nie chciała się z nikim widzieć.
Gdy po zachodzie słońca weszła niewolnica ze światłem, Kama położyła się na łóżku
owinąwszy głowę szalem. Kazała czym prędzej wynosić się niewolnicy, potem usiadła na
fotelu z daleka od kagańca i przepędziła kilka godzin w półsennym odrętwieniu.
"Nie ma żadnych plam - myślała - a jeżeli są, to przecież nie te... To nie trąd..."
- Bogowie!... - krzyknęła rzucając się na ziemię -nie może być, ażebym ja... Bogowie,
ratujcie!... Wrócę do świątyni... odpokutuję całym życiem...
I znowu uspokoiła się, i znowu myślała:
"Nie ma żadnych plam... Od kilku dni trę sobie skórę, więc jest zaczerwieniona...
Skądżeby znowu?... Czy kto słyszał, ażeby kapłanka i kobieta następcy tronu mogła
zachorować na trąd... O bogowie!... Tego nigdy nie było, jak świat światem... Tylko
rybacy, więźniowie i nędzni Źydzi... O, ta podła Źydówka!... na nią spuśćcie trąd, moce
niebieskie..."
W tej chwili w oknie, które było na pierwszym piętrze, mignął jakiś cień. Potem rozległ
się szelest i ze dworu na środek pokoju skoczył książę Ramzes.
Kama osłupiała. Nagle schwyciła się za głowę, a w jej oczach odmalował się - strach
bezgraniczny.
- Lykon?... - szepnęła chwytając się za głowę. -Lykon, tyś tu?... Zginiesz!... Ścigają
cię...
- Wiem - odparł Grek śmiejąc się szyderczo. -Ścigają mnie wszyscy Fenicjanie i cała
policja jego świątobliwości...
Mimo to - dodał - jestem u ciebie i byłem u twego pana...
- Byłeś u księcia?...
- Tak, w jego własnej komnacie... I zostawiłbym sztylet w piersi, gdyby złe duchy nie
usunęły go... Widocznie twój kochanek poszedł do innej kobiety, nie do ciebie...
- Czego tu chcesz?... Uciekaj!... - szeptała Kama.
- Ale z tobą odparł. - Na ulicy czeka wóz, którym dojedziemy do Nilu, a tam moja barka...
- Oszalałeś!... Ależ miasto i drogi pełne wojska...
- Właśnie dlatego mogłem wejść do pałacu i oboje wymkniemy się najłatwiej - mówił Lykon.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional