lektory on-line

Faraon - Strona 145

jeden rzucił się na chetyckie wozy wojenne i rozbił je!...
Książę wszystko mógł pojąć, wyjąwszy tego, ażeby on mógł być pokonanym, mógł nie wydrzeć
zwycięstwa największym mocarzom. Czuł w sobie bezmiar odwagi i zdziwiłby się, gdyby
jakikolwiek nieprzyjaciel nie uciekł na widok jego rozpuszczonych koni. Przecież na
wojennym wozie faraona stają sami bogowie, ażeby go zasłaniać tarczą, a nieprzyjaciół
razić niebieskimi pociskami.
"Tylko... co ten Hiram mówił mi o bogach?... -pomyślał książę. - I co on ma mi pokazać w
świątyni Astoreth?... Zobaczymy."
ROZDZIAŁ TRZYDZIESTY PIERWSZY
Hiram dotrzymał obietnicy. Co dzień do książęcego pałacu w Pi-Bast przychodziły tłumy
niewolników i długie szeregi osłów dźwigających: pszenicę, jęczmień, suszone mięso,
tkaniny i wino. Złoto zaś i drogie kamienie przynosili kupcy feniccy pod dozorem
urzędników domu Hirama.
Tym sposobem namiestnik w ciągu pięciu dni otrzymał przyrzeczone mu sto talentów. Hiram
policzył sobie niewielki procent: jeden talent od czterech na rok, i nie żądał zastawu,
lecz poprzestał na kwicie księcia poświadczonym przez sąd Potrzeby dworu były hojnie
zaopatrzone. Trzy kochanki namiestnika otrzymały nowe szaty, mnóstwo osobliwych pachnideł
i po kilka niewolnic rozmaitej barwy. Służba miała obfitość jedzenia i wina, robotnicy
królewscy odebrali zaległy żołd, wojsku wydawano nadzwyczajne porcje.
Dwór był zachwycony tym więcej, że Tutmozis i inni szlachetni młodzieńcy, na rozkaz
Hirama, otrzymali od Fenicjan dość wysokie pożyczki, a nomarcha prowincji Habu i jego
wyżsi urzędnicy dostali kosztowne prezenta.
Toteż uczta następowała po uczcie, zabawa po zabawie, mimo ciągle wzrastającego upału.
Namiestnik widząc powszechną radość sam był zadowolony. Trapiła go tylko jedna rzecz:
zachowanie się Mefresa i innych kapłanów. Książę myślał, iż dostojnicy ci będą mu robili
wymówki za to, że zaciągnął tak wielki dług u Hirama, wbrew naukom, jakie odebrał w
świątyni. Tymczasem święci ojcowie milczeli i nawet nie pokazywali się u dworu.
- Co to znaczy - rzekł pewnego dnia Ramzes do Tutmozisa - że kapłani nie udzielają nam
upomnień?... Przecież takich zbytków jak obecnie nie dopuszczaliśmy się nigdy. Muzyka gra
od rana do nocy, a my pijemy od wschodu słońca i zasypiamy z kobietami w objęciach albo
ze dzbanami pod głową.
- Za co mieliby nas upominać? - odparł oburzony Tutmozis. - Czyliż nie przebywamy w
mieście Astarty, dla której najmilszym nabożeństwem jest zabawa, a najpożądańszą ofiarą
miłość? Zresztą kapłani rozumieją, że po tak długich umartwieniach i postach należy ci
się odpoczynek.
- Mówili ci to? - spytał z niepokojem książę.
- I nieraz. Wczoraj, nie dawniej, święty Mefres rzekł do mnie śmiejąc się, że tak młodego
człowieka, jak ty, więcej pociąga zabawa aniżeli nabożeństwo albo kłopoty rządzenia
państwem.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional