lektory on-line

Faraon - Strona 185

- Oczywiście - szeptali panowie w dalszym ciągu - że dynastia jest opętana przez
kapłanów, nie ufa szlachcie, Egiptowi zaś grożą wielkie nieszczęścia... Ciche gniewy
prędko zamieniły się w ciche narady mające nawet pozór spisku. Ale choć bardzo wiele osób
brało w tym udział, pewny siebie czy zaślepiony stan kapłański nic o nich nie wiedział, a
Sargon, choć przeczuwał nienawiść, nie przywiązywał do niej wagi.
Poznał on, że książę Ramzes jest mu niechętny, ale przypisywał to wypadkowi w cyrku, a
więcej - zazdrości o Kamę. Ufny jednak w swoją poselską nietykalność, pił, ucztował i
prawie co wieczór wymykał się do fenickiej kapłanki, która coraz łaskawiej przyjmowała
jego zaloty i dary.
Taki był nastrój kół najwyższych, gdy pewnej nocy wpadł do mieszkania Ramzesa święty
Mentezufs i oświadczył, że natychmiast musi zobaczyć się z księciem.
Dworzanie odpowiedzieli, że u księcia znajduje się jedna z jego kobiet, że więc nie śmią
niepokoić swego pana. Lecz gdy Mentezufis coraz natarczywiej nalegał, wywołali następcę.
Książę po chwili ukazał się, nawet nierozgniewany.
- Cóż to - zapytał kapłana - czy mamy wojnę, że wasza cześć trudzisz się do mnie o tak
późnej porze?
Mentezufs pilnie przypatrzył się Ramzesowi i głęboko odetchnął.
- Książę nie wychodziłeś cały wieczór? - zapytał.
- Ani na krok.
- Więc mogę dać na to kapłańskie przyrzeczenie?
Następca zdziwił się.
- Zdaje mi się - odparł dumnie - że twoje słowo już nie jest potrzebne, gdy ja dałem
moje. Cóż to znaczy?...
Wyszli do osobnego pokoju.
- Czy wiesz, panie - mówił wzburzony kapłan - co zdarzyło się może przed godziną? Jego
dostojność Sargona jacyś młodzieńcy napadli i obili kijami...
- Jacy?... gdzie?...
- Pod willą fenickiej kapłanki, nazwiskiem Kamy -ciągnął Mentezufis pilnie śledząc
fizjognomię następcy.
- Odważne chłopaki! - odparł książę wzruszając ramionami. Napadać takiego siłacza!...
Przypuszczam, że musiała tam pęknąć niejedna kość.
- Ale napadać posła... Uważ, dostojny panie, posła, którego osłania majestat Asyrii i
Egiptu... - mówił kapłan.
- Ho! ho!... roześmiał się książę. - Więc król Assar wysyła swoich posłów nawet do
fenickich tancerek?...
Mentezufis stropił się. Nagle uderzył się w czoło i zawołał również ze śmiechem:
- Patrz, książę, jaki ze mnie prostak, nieoswojony z politycznymi ceremoniami. Wszakże ja
zapomniałem, że Sargon włóczący się po nocach około domu podejrzanej kobiety nie jest
posłem, ale zwyczajnym człowiekiem!
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional