lektory on-line

Faraon - Strona 428

który w Tebach, udając waszą świątobliwość, biegał nago po ogrodzie jako wariat...
- Co mówisz? - krzyknął faraon.
- Niech wasza świątobliwość zapyta się najczcigodniejszej królowej, gdyż ona go
widziała... - odparł Hiram.
Ramzes zmięszany spojrzał na matkę.
- Tak - rzekła królowa - widziałam tego nędznika, lecz nie wspominałam nic, ażeby
oszczędzić ci boleści... Muszę jednak objaśnić, że nikt nie ma dowodu na to, ażeby Lykon
był nasadzony przez arcykapłanów, gdyż równie dobrze mogli to zrobić Fenicjanie...
Hiram uśmiechnął się szyderczo.
- Matko!... matko!... - odezwał się z żalem Ramzes -czyliż w twoim sercu kapłani nawet
ode mnie są lepsi?...
- Ty jesteś mój syn i pan najdroższy - mówiła z uniesieniem królowa - ale nie mogę
ścierpieć, ażeby człowiek obcy... poganin... miotał oszczerstwa na święty stan kapłański,
z którego oboje pochodzimy...
O Ramzesie!... - zawołała padając na kolana - wypędź złych doradców, którzy cię popychają
do znieważania świątyń, do podnoszenia ręki na następcę dziada twego Amenhotepa!...
Jeszcze czas... jeszcze czas do zgody... do ocalenia Egiptu...
Nagle wszedł do komnaty Pentuer w poszarpanej odzieży.
- No, a ty co powiesz? - zapytał z dziwnym spokojem faraon.
- Dziś, może zaraz - odparł wzruszony kapłan -będzie zaćmienie słońca...
Faraon aż cofnął się ze zdziwienia.
- Cóż mnie obchodzi zaćmienie słońca, jeszcze w tej chwili?...
- Panie - mówił Pentuer - ja tak samo myślałem, dopókim nie przeczytał w dawnych
kronikach opisów
zaćmień... Jest to tak przerażające zjawisko, że należałoby o nim ostrzec cały naród...
- Otóż jest!... - wtrącił Hiram.
- Dlaczegożeś wcześniej nie dał znać?... - zapytał kapłana Tutmozis.
- Dwa dni więzili mnie żołnierze... Narodu już nie ostrzeżemy, lecz zawiadomcie
przynajmniej wojska przy pałacu, ażeby choć one nie uległy popłochowi.
Faraon klasnął w ręce.
- Ach, źle się stało!... - szepnął i dodał głośno: -Cóż to ma być i kiedy?..
- W dzień zrobi się noc... - mówił kapłan. - Ma trwać podobno tyle czasu, ile potrzeba na
przejście pięciuset kroków... A zacznie się w południe... Tak mi mówił Menes...
- Menes? - powtórzył faraon. - Znam to nazwisko, ale...
- On pisał list o tym do waszej świątobliwości... Ależ dajcie znać wojsku...
Wnet odezwały się trąbki. Gwardia i Azjaci stanęli pod bronią i faraon otoczony sztabem
zawiadomił wojsko o zaćmieniu dodając, aby się nie lękali, gdyż ciemność zaraz przejdzie,
a on sam będzie przy nich.
- Źyj wiecznie! - odpowiedziały zbrojne szeregi.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional