lektory on-line

Faraon - Strona 99

Kilka godzin ciągnęła się uczta, przeplatana okrzykami na cześć księcia, nomarchy i jego
rodziny.
Ramzesa, który w postawie półleżącej siedział na łóżku okrytym lwią skórą ze złotymi
szponami, obsługiwały cztery damy. Jedna wachlowała go, druga zmieniała mu wieńce na
głowie, dwie inne przysuwały potrawy. Pod koniec uczty ta z nich, z którą książę
najchętniej rozmawiał, przyniosła mu kielich wina. Ramzes wychylił połowę, resztę podał
jej, a gdy wypiła, pocałował ją w usta.
Wówczas niewolnicy szybko zaczęli gasić pochodnie, motyl przestał ruszać skrzydłami, a w
sali zrobiła się noc i cisza, przerywana nerwowym śmiechem kobiet.
Nagle rozległy się prędkie stąpania kilku ludzi i straszny krzyk:
- Puście mnie!.. - wołał ochrypnięty głos męski.
- Gdzie jest następca?... Gdzie namiestnik?
W sali zagotowało się. Kobiety płakały przerażone, mężczyźni wołali:
- Co to jest?... Zamach na następcę!.. Hej, warta!... Słychać było dźwięk tłuczonych
naczyń i trzask krzeseł.
- Gdzie jest następca? - ryczał obcy człowiek.
- Warta!... Brońcie następcy!... - odpowiedziano z sali.
- Zapalcie światło !... - odezwał się młodzieńczy głos następcy. - Kto mnie szuka?... Tu
jestem.
Wniesiono pochodnie. Na sali piętrzyły się wywrócone i połamane sprzęty, między którymi
kryli się biesiadnicy. Na estradzie książę wydzierał się kobietom, które krzycząc
oplątywały mu ręce i nogi. Obok księcia Tutmozis w potarganej peruce, z brązowym dzbanem
w ręku, gotów był walić w łeb każdego, kto by się zbliżył. We drzwiach sali ukazało się
kilku żołnierzy z obnażonymi mieczami.
- Co to jest?... Kto tu jest?... - wołał przerażony nomarcha.
Nareszcie spostrzeżono sprawcę zamętu. Jakiś olbrzym nagi, okryty błotem, z krwawymi
pręgami na plecach, klęczał na schodach estrady i wyciągał ręce do następcy.
- Oto morderca!... - wrzasnął nomarcha. - Bierzcie go!...
Tutmozis podniósł swój dzban, ode drzwi przybiegli żołnierze. Poraniony człowiek upadł
twarzą na schody wołając:
- Miłosierdzia, słońce Egiptu!...
Już mieli go schwycić żołnierze, gdy Ramzes wydarłszy się kobietom zbliżył się do
nędzarza.
- Nie dotykajcie go! - zawołał na żołnierzy. - Czego chcesz, człowieku?
- Chcę ci opowiedzieć o naszych krzywdach, panie...
W tej chwili Sofra zbliżywszy się do księcia szepnął:
- To Hyksos... spojrzyj, wasza dostojność, na jego kudłatą brodę i włosy... Jego wreszcie
zuchwalstwo, z jakim się tu wdarł, dowodzi, że zbrodniarz ten nie jest urodzonym
Egipcjaninem...
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional