lektory on-line

Faraon - Strona 401

Nadzorca Labiryntu, w asystencji dwu jenerałów, zaczął obchodzić ławy i wręczać delegatom
po dwa kamyki: czarny i biały. Biedacy z pospólstwa byli bardzo zmięszani widząc przed
sobą tak wielkich dostojników. Niektórzy chłopi upadali na ziemię, nie śmieli brać gałek
i z wielką trudnością pojmowali, że mogą rzucić do dzbana tylko jeden kamyk: czarny lub
biały.
- Ja przecie chciałbym dogodzić i bogom, i jego świątobliwości... - szeptał stary pastuch.
W końcu udało się dostojnikom wytłomaczyć, a chłopom zrozumieć: czego od nich żądano. I
zaczęło się oddawanie głosów. Każdy delegat przychodził do dzbana i wpuszczał swój kamyk
w taki sposób, że inni nie widzieli, jakiej barwy gałkę rzuca.
Przez ten czas wielki skarbnik klęcząc za tronem szeptał do władcy:
- Wszystko zgubione!... Gdyby głosowali jawnie, mielibyśmy jednomyślność, ale teraz,
bodaj mi ręka uschła, jeżeli w dzbanie nie znajdzie się ze dwadzieścia białych kamyków!..
- Uspokój się, wierny sługo - z uśmiechem odparł Ramzes. - Mam pod ręką więcej pułków,
aniżeli będzie głosów przeciw nam.
- Ale po co to?... po co?... - wzdychał skarbnik.
- Przecież bez jednomyślności nie otworzą nam Labiryntu.
Ramzes wciąż uśmiechał się.
Skończyła się procesja delegatów. Nadzorca Labiryntu podniósł dzban i jego zawartość
wysypał na złotą tacę.
Na dziewięćdziesięciu jeden głosujących było ośmdziesiąt trzy kamyków czarnych, a tylko
ośm białych.
Jenerałowie i urzędnicy struchleli, arcykapłani patrzyli na zgromadzenie z triumfem, ale
wnet ogarnął ich niepokój; Ramzes bowiem miał wesołą fizjognomię.
Nikt nie śmiał oznajmić głośno, że projekt jego świątobliwości upadł. Lecz faraon odezwał
się z całą swobodą:
- Prawowierni Egipcjanie, dobrzy słudzy moi! Spełniliście mój rozkaz i łaska moja jest z
wami. Przez dwa dni będziecie gośćmi mojego domu. Gdy zaś otrzymacie podarunki, wrócicie
do swoich rodzin i zajęć. Pokój z wami i błogosławieństwo.
To powiedziawszy pan opuścił salę wraz ze świtą, zaś arcykapłani Herhor i Mefres z trwogą
spojrzeli po sobie.
- On wcale nie zmartwił się - szepnął Herhor.
- A mówiłem, że jest to wściekłe zwierzę!... -odparł Mefres. - On nie cofnie się przed
gwałtem i jeżeli go nie uprzedzimy...
- Bogowie obronią nas i swoje przybytki.
Wieczorem w komnacie Ramzesa XIII zgromadzili się najwierniejsi jego słudzy: wielki
skarbnik, wielki pisarz, Tutmozis i Kalipos, naczelny wódz Greków.
- O panie - jęknął skarbnik - dlaczego nie uczyniłeś jak twoi wiecznie żyjący
przodkowie?... Gdyby delegaci głosowali jawnie, już mielibyśmy prawo do skarbu w
Labiryncie!...
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional