lektory on-line

Faraon - Strona 187

Sargon wzdychał, jeżeli można wzdychaniem nazwać odgłosy podobne do mruczenia lwa.
Wtem wpadł jeden z oficerów asyryjskich. Uklęknął, uderzył czołem o podłogę i rzekł do
Sargona:
- Światło źrenic pana naszego!... Przed gankiem pełno magnatów i dostojników egipskich, a
na ich czele sam następca tronu... Chce tu wejść, widocznie z zamiarem złożenia ci
hołdu...
Lecz nim Sargon zdążył wydać polecenie, we drzwiach komnaty ukazał się książę. Odepchnął
olbrzymiego Asyryjczyka, który trzymał wartę, i szybko zbliżył się do wojłoków, kędy
zmięszany poseł, szeroko otworzywszy oczy, nie wiedział, co robić ze sobą: uciec nago do
innej izby czy schować się pod pościel? Na progu stało kilku oficerów asyryjskich
zdumionych wtargnięciem następcy wbrew wszelkiej etykiecie. Ale Istubar dał im znak i
znikli za kotarą.
Książę był sam; zostawił świtę na dziedzińcu.
- Bądź pozdrowiony - rzekł - pośle wielkiego króla i gościu faraona. Przyszedłem
odwiedzić cię i spytać: czy nie masz jakich potrzeb? Jeżeli zaś pozwoli ci czas i ochota,
chcę, ażebyś w moim towarzystwie, na koniu ze stajni mego ojca, przejechał się po
mieście, otoczony naszą świtą. Jak przystało na posła potężnego Assara, który oby żył
wiecznie!
Sargon słuchał leżąc i nie rozumiejąc ani słowa. Gdy zaś Istubar przetłomaczył mu mowę
księcia, poseł wpadł w taki zachwyt, że zaczął bić głową o wojłoki powtarzając wyrazy:
"Assar i Ramzes".
Kiedy uspokoił się i przeprosił księcia za nędzny stan, w jakim go znalazł gość tak
znakomity i dostojny, dodał:
- Nie miej za złe, o panie, że ziemny robak i podnóżek tronu, jakim ja jestem, w tak
niezwykły sposób okazuje radość z twego przybycia. Ale ucieszyłem się podwójnie. Raz, że
spadł na mnie nadziemski zaszczyt, po wtóre - żem myślał w moim głupim i nikczemnym
sercu, iż to ty, panie, byłeś sprawcą mojej wczorajszej niedoli. Zdawało mi się, że
między kijami, które spadły na moje plecy, czuję twój kij, zaprawdę tęgo bijący!...
Spokojny Istubar, wyraz po wyrazie, przetłomaczył to księciu. Na co następca z iście
królewską godnością odparł:
- Omyliłeś się Sargonie. Gdyby nie to, żeś sam poznał swój błąd, kazałbym ci natychmiast
wyliczyć pięćdziesiąt kijów, ażebyś zapamiętał że tacy jak ja nie napadają jednego
człowieka gromadą ani po nocy.
Zanim światły Istubar dokończył tłomaczenia tej odpowiedzi, już Sargon przypełznął do
księcia i objął jego nogi wołając:
- Wielki pan!... wielki król!... Chwała Egiptowi, że posiada takiego władcę.
A na to znowu książę:
- Więcej powiem ci, Sargonie. Jeżeli zostałeś napadnięty wczoraj, zapewniam cię, że nie
uczynił tego żaden z moich dworzan. Sądzę bowiem, że taki, jakim jesteś, mocarz musiał
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional