lektory on-line

Faraon - Strona 199

Za piętami Sargona chodzili przecie najlepsi wojownicy asyryjscy: łucznicy, topornicy,
kopijnicy, a jednak nie było takich sześciu, którzy potrafiliby maszerować zgodnie, w
jednym szeregu. Przy tym włócznie noszą krzywo, miecze źle przywiązane, topory trzymają
jak cieśle albo rzeźnicy. Ich odzież jest ciężka, ich grube sandały odparzają nogi, a ich
tarcze, choć mocne, niewiele dadzą im pożytku, gdyż żołnierz jest niezgrabny.
- Prawdę mówisz - wtrącił Tutmozis. To samo i ja spostrzegłem i to samo słyszę od naszych
oficerów, którzy twierdzą, że takie wojsko asyryjskie, jakie tu widzieli słabszy stawi
opór aniżeli hordy libijskie.
- Powiedz też - ciągnął Ramzes - panu naszemu, który nas obdarza życiem, iż cała szlachta
i wojsko egipskie burzy się na samą wieść, że Asyryjczycy mogliby zagarnąć Fenicję.
Przecie Fenicja to port Egiptu, a Fenicjanie - najlepsi majtkowie naszej floty.
Powiedz wreszcie, jakom słyszał od Fenicjan (o czym jego świątobliwość lepiej musi
wiedzieć), że Asyria jest dziś słaba: ma bowiem wojnę na północy i wschodzie, a całą
zachodnią Azję ma przeciw sobie. Gdybyśmy więc ją dziś napadli, moglibyśmy zdobyć wielkie
skarby i mnóstwo niewolników, którzy naszym chłopom pomagaliby w pracy.
Zakończ jednak, że mądrość ojca mego jest większa aniżeli wszystkich ludzi i że zatem
będę postępował tak, jak on mi rozkaże, byle nie oddał Fenicji w ręce Assara, bo inaczej
zginiemy. Fenicja to drzwi spiżowe do naszego skarbca, a gdzież jest człowiek, który by
złodziejowi oddawał swoje drzwi?
Tutmozis odjechał do Memfisu w miesiącu Paofi (lipiec, sierpień). Nil zaczął mocno
przybierać, skutkiem czego zmniejszył się napływ azjatyckich pielgrzymów do świątyni
Astoreth. Ludność też miejscowa wyległa na pola, aby czym prędzej uprzątnąć winogrona,
len i pewien gatunek rośliny wydającej bawełnę.
Słowem, okolica uspokoiła się, a ogrody otaczające świątynią Astoreth były prawie puste.
W tej porze książę Ramzes, wolny od zabaw i obowiązków państwowych, zajął się sprawą swej
miłości do Kamy. Jednego dnia odbył tajemną naradę z Hiramem, który z jego polecenia
ofiarował świątyni Astoreth dwanaście talentów w złocie, posążek bogini cudnie
wyrzeźbiony z malachitu, pięćdziesiąt krów i sto pięćdziesiąt miar pszenicy. Był to dar
tak hojny, że sam arcykapłan świątyni przyszedł do namiestnika, ażeby upaść przed nim na
brzuch swój i podziękować za łaskę, o której, jak mówił, po wsze wieki nie zapomną ludy
kochające boginią Astoreth.
Załatwiwszy się ze świątynią, książę wezwał do siebie naczelnika policji w Pi-Bast i
przepędził z nim długą godzinę. Zaś w kilka dni później całe miasto zatrzęsło się pod
wpływem nadzwyczajnej nowiny.
Kama, kapłanka Astoreth, została porwana, gdzieś uprowadzona i - przepadła jak ziarno
piasku w pustyni!...
Niesłychany ten wypadek zdarzył się w następnych warunkach.
Arcykapłan świątyni wysłał Kamę do miasta Sabne-Chetam nad jeziorem Menzaleh, z ofiarami
dla tamtejszej kaplicy Astoreth. Kapłanka odbywała podróż czółnem w nocy, już to aby
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional