lektory on-line

Faraon - Strona 310

Jak jego życie było pobytem nieśmiertelnej istoty w krainie znikomości tak i śmierć była
tylko jednym z momentów nadludzkiego istnienia.
Pan zbudził się o wschodzie słońca i wsparty na dwu prorokach, otoczony chórem kapłanów,
udał się do kaplicy Ozirisa. Tam jak zwykle wskrzesił bóstwo, umył je i ubrał, złożył
ofiarę i podniósł ręce do modlitwy.
Przez ten czas kapłani śpiewali:
Chór I. "Cześć tobie, który wznosisz się na horyzoncie i przebiegasz niebo...
Chór I I. Gościncem twej świętości jest pomyślność tych, na których oblicza padają twe
promienie...
Chór I. Mógłżebym iść, jako ty idziesz, bez zatrzymywania się, o słońce!..
Chór II. Wielki wędrowcze przestrzeni, który nie masz pana i dla którego setki milionów
lat są tylko oka mgnieniem...
Chór I. Ty zachodzisz, ale trwasz. Mnożysz godziny, dnie i noce i trwasz sam, według praw
twoich własnych...
Chór II. Oświetlasz ziemię ofiarowując własnymi rękoma samego siebie, kiedy pod postacią
Ra wschodzisz na widnokręgu.
Chór I. O gwiazdo, wynurzająca się, wielka przez swoją światłość, ty sama kształtujesz
swoje członki...
Chór I I. I nie urodzony przez nikogo rodzisz sam siebie na horyzoncie."
A w tym miejscu odezwał się faraon:
- "O promieniejący na niebie! Pozwól, ażebym wstąpił do wieczności, połączył się z
czcigodnymi i doskonałymi cieniami wyższej krainy. Niechaj wraz z nimi oglądam twoje
blaski z rana i wieczorem, kiedy łączysz się z twoją matką Nut. A gdy zwrócisz ku
zachodowi twe oblicze, niech moje ręce składają się do modlitwy na cześć usypiającego za
górami życia."
Tak z podniesionymi rękoma mówił pan otoczony chmurą kadzideł. Nagle umilkł i rzucił się
w tył, w ramiona asystujących kapłanów.
Już nie żył.
Wieść o śmierci faraona jak błyskawica obiegła pałac. Słudzy opuścili swoje zajęcia,
dozorcy przestali czuwać nad niewolnikami, zaalarmowano gwardię i obsadzono wszystkie
wejścia.
Na głównym dziedzińcu począł zbierać się tłum: kucharzy, piwnicznych, masztalerzy, kobiet
jego świątobliwości i ich dzieci. Jedni zapytywali: czy to prawda? Inni dziwili się, że
jeszcze słońce świeci na niebie, a wszyscy razem krzyczeli w niebogłosy:
- "O panie!... o nasz ojcze!... o ukochany!... Czy to może być, ażebyś już odchodził od
nas?... O tak, już idzie do Abydos!... Na Zachód, na Zachód, do ziemi sprawiedliwych!...
Miejsce, które ukochałeś, jęczy i płacze po tobie!..."
Straszny wrzask rozlegał się po wszystkich dziedzińcach, po całym parku. Odbijał się od
gór wschodnich, na skrzydłach wiatru przeleciał Nil i zatrwożył miasto Memfis.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional