lektory on-line

Faraon - Strona 190

powikłać?..
Lecz z chwilowego kłopotu wybawił ich milczący dotychczas Istubar.
- Sargonie - rzekł - mięszasz się w nie swoje sprawy. Twoim obowiązkiem jest zawrzeć z
Egiptem traktat, jakiego chce nasz pan. A co wie, czego nie wie, co zrobi, a czego nie
zrobi ich następca tronu, to już nie twoja sprawa. Skoro najwyższa, wiecznie żyjąca rada
kapłanów zapewnia nas, traktat będzie wykonany.Jakim zaś zrobi się to sposobem? Nie
naszej głowy rzecz.
Oschły ton, z jakim wypowiedział to Istubar, uspokoił rozhukaną wesołość asyryjskiego
pełnomocnika. Sargon pokiwał głową i mruknął:
- W takim razie szkoda chłopca!... Wielki to wojownik, wspaniałomyślny pan...
RozDZIAŁ TRZYDZIESTY SIÓDMY
Po wizycie u Sargona dwaj święci mężowie, Mefres i Mentezufis, okrywszy się starannie
burnusami wracali zamyśleni do domu.
- Kto wie - rzekł Mentezufis - czy ten pijak Sargon nie ma słuszności co do naszego
następcy?..
- W takim razie Istubar będzie miał lepszą słuszność - twardo odpowiedział Mefres.
- Jednak nie uprzedzajmy się. Trzeba pierwej wybadać księcia - odparł Mentezufis.
- Uczyń to, wasza cześć.
Istotnie, nazajutrz obaj kapłani, z bardzo poważnymi minami, przyszli do następcy prosząc
go o poufną rozmowę.
- Cóż się stało? - zapytał książę - czy znowu jego dostojność Sargon odbył jakie nocne
poselstwo?
- Niestety, nie chodzi nam o Sargona - odparł arcykapłan. - Ale... między ludem krążą
pogłoski, że ty, najdostojniejszy panie, utrzymujesz ścisłe stosunki z niewiernymi
Fenicjanami...
Po tych słowach książę zaczął już domyślać się celu wizyty proroków i krew w nim
zakipiała. Lecz jednocześnie ocenił, że jest to początek gry między nim a stanem
kapłańskim, i jak przystało na królewskiego syna, opanował się w jednej chwili. Jego
twarz przybrała wyraz zaciekawionej naiwności.
- A Fenicjanie to niebezpieczni ludzie, urodzeni wrogowie państwa!... - dodał Mefres.
Następca uśmiechnął się.
- Gdybyście wy, święci mężowie - odparł - pożyczali mi pieniędzy i mieli przy świątyniach
ładne dziewczęta, z wami musiałbym się widywać częściej. A tak z biedy muszę przyjaźnić
się z Fenicjanami!
- Mówią, że wasza dostojność odwiedzasz w nocy tę Fenicjankę...
- I muszę tak robić, dopóki dziewczyna nabrawszy rozumu nie przeprowadzi się do mego
domu. Ale nie bójcie się, chodzę z mieczem i gdyby mi kto zastąpił drogę...
- Przez tę jednak Fenicjankę nabrałeś, wasza dostojność, wstrętu do pełnomocnika
asyryjskiego króla.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional