lektory on-line

Faraon - Strona 9

- Tutmozis jest to próżniak - mówił następca. - Wracaj, Eunano, na swoje stanowisko.
Niech przynajmniej przednia straż ma dowódcę. Potem, spojrzawszy na świtę, która już go
otoczyła, jakby wyrosła spod ziemi, dodał:
- Niech mi przyniosą lektykę. Jestem zmęczony jak kamieniarz.
- Czyliż bogowie mogą męczyć się!.... - szepnął jeszcze stojący za nim Eunana.
- Idź na swoje miejsce - rzekł Ramzes.
- A może rozkażesz mi, wizerunku księżyca, teraz zbadać wąwozy? - cicho spytał oficer. -
Proszę cię, rozkazuj mi, bo gdziekolwiek jestem, serce moje goni za tobą, aby odgadnąć
twoją wolę i spełnić ją.
- Wiem, że jesteś czujny - odparł Ramzes. - Już idź i uważaj na wszystko.
- Ojcze święty - zwrócił się Eunana do ministra -polecam waszej dostojności moje
najpokorniejsze służby.
Ledwie Eunana odjechał, gdy na końcu maszerującej kolumny zrobił się jeszcze większy
tumult. Szukano lektyki następcy tronu, ale - nie było jej. Natomiast ukazał się,
rozbijając greckich żołnierzy, młody człowiek dziwnej powierzchowności. Miał na sobie
muślinową koszulkę, bogato haftowany fartuszek i złotą szarfę przez ramię. Nade wszystko
jednak odznaczała się jego ogromna peruka, składająca się z mnóstwa warkoczyków, i
sztuczna bródka, podobna do kociego ogona.
Był to Tutmozis, pierwszy elegant w Memfis, który nawet podczas marszu stroił się i
oblewał perfumami.
- Witaj, Ramzesie! - wołał elegant, gwałtownie rozpychając oficerów - Wyobraź sobie, że
gdzieś podziała się twoja lektyka; musisz więc usiąść do mojej, która wprawdzie nie jest
godną ciebie, ale nie najgorszą.
- Rozgniewałeś mnie - odparł książę. - Spisz zamiast pilnować wojska.
Zdumiony elegant zatrzymał się.
- Ja śpię?... - zawołał. - Bodaj język usechł temu, kto mówi podobne kłamstwa. Ja,
wiedząc, że przyjedziesz, od godziny ubieram się, przygotowuję ci kąpiel i perfumy...
- A tymczasem oddział posuwa się bez komendy.
- Więc ja mam być komendantem oddziału, w którym znajduje się jego dostojność minister
wojny i taki wódz jak Patrokles?
Następca tronu umilkł, a tymczasem Tutmozis zbliżywszy się do niego szeptał:
- Jak ty wyglądasz, synu faraona?... Nie masz peruki, włosy i odzienie pełne kurzu, skóra
czarna i popękana jak ziemia w lecie?... Najczcigodniejsza królowa-matka wygnałaby mnie
ze dworu zobaczywszy twoją nędzę...
- Jestem tylko zmęczony.
- Więc siadaj do lektyki. Są tam świeże wieńce róż, pieczone ptaszki i dzban wina z
Cypru. Ukryłem też - dodał jeszcze ciszej -Senurę w obozie...
- Jest?... - spytał książę. Błyszczące przed chwilą oczy zamgliły mu się.
- Niech wojsko idzie naprzód - mówił Tutmozis - a my tu zaczekajmy na nią...
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional