lektory on-line

Faraon - Strona 65

Lecz uczucie to naraz umilkło pod wpływem ogłuszającej wiadomości, że ten piękny chłopiec
jest synem faraona i następcą tronu. Gdy zaś Tutmozis ułożył się z Gedeonem o zabranie
jej do domu księcia, Sara wpadła w stan oszołomienia. Za żadne skarby, za cenę życia nie
wyrzekłaby się Ramzesa, lecz - nie można powiedzieć, ażeby go kochała w tej epoce. Miłość
potrzebuje swobody i czasu do wydania najpiękniejszych kwiatów; jej zaś nie zostawiono
ani czasu, ani swobody. Jednego dnia poznała księcia, nazajutrz porwano ją, prawie nie
pytając o zdanie, i przeniesiono do willi za Memfisem. A w parę dni została kochanką,
zdziwiona, przerażona, nie pojmująca, co się z nią dzieje.
Nadto, zanim zdążyła oswoić się z nowymi wrażeniami, zatrwożyła ją niechęć okolicznego
ludu do niej, do Źydówki, potem wizyta jakichś nieznajomych pań, wreszcie napad na
folwark.
To, że Ramzes ujął się za nią i chciał rzucić się na napastników, przestraszyło ją
jeszcze bardziej. Traciła przytomność na myśl, że znajduje się w ręku tak gwałtownego i
potężnego człowieka, który, gdyby mu się podobało, miał prawo przelewać cudzą krew,
zabijać...
Sara na chwilę wpadła w rozpacz; zdawało się jej, że oszaleje słysząc groźne rozkazy
księcia, który wezwał do broni służbę. Lecz w tym samym momencie zdarzył się drobny
wypadek, jedno słówko, które otrzeźwiło Sarę i nowy kierunek nadało jej uczuciom.
Książę myśląc, że jest raniona, zerwał jej z głowy opaskę, lecz zobaczywszy stłuczenie
zawołał:
- To tylko siniak?... Jak ten siniak zmienia twarz!...
Wobec tego słówka Sara zapomniała o bólu i trwodze. Ogarnął ją nowy niepokój: więc ona
zmieniła się tak, aż to zdziwiło księcia?... A on tylko zdziwił się!...
Siniak zniknął w parę dni, ale w duszy Sary pozostały i rozrosły się nie znane dotychczas
uczucia. Poczęła być zazdrosną o Ramzesa i bać się, aby jej nie porzucił. I jeszcze jedna
dręczyła ją troska: że ona czuje się wobec księcia sługą i niewolnicą. Ona była i chciała
być jego najwierniejszą sługą, najbardziej oddaną niewolnicą, nieodstępną jak cień. Ale
jednocześnie pragnęła, aby on ją, przynajmniej w chwili pieszczot, nie traktował jak pan
i władca.
Przecież ona była jego, a on jej. Z jakiej więc racji on nie okazuje, że należy do niej
choć trochę, lecz każdym słowem i ruchem daje poznać, że dzieli ich jakaś przepaść...
Jaka?... Alboż nie ona trzymała go w swoich objęciach? Alboż nie on całował jej usta i
piersi?...
Pewnego dnia przypłynął do niej książę z psem. Bawił tylko parę godzin, ale przez cały
ten czas pies leżał u nóg księcia, na miejscu Sary, a gdy ona chciała tam usiąść, warknął
na nią... A książę śmiał się i tak samo zatapiał palce w kudłach nieczystego zwierzęcia
jak i w jej włosach. I pies tak samo patrzył księciu w oczy jak ona, z tą chyba różnicą,
że patrzył śmielej niż ona.
Nie mogła uspokoić się i znienawidziła mądre zwierzę, które jej zabierało część
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional