lektory on-line

Faraon - Strona 148

naprawdę palone, lecz - że stały się własnością świątyni i tak zginęły dla swoich matek,
jak gdyby wpadły w ogień.
Naprawdę jednak nie idą one do pieca, ale do mamek i nianiek, które je przez kilka lat
wychowują. Gdy zaś podrosną, zabiera je szkoła kapłanów Baala i kształci. Najzdolniejsi z
tych wychowańców zostają kapłanami lub urzędnikami, mniej obdarzeni idą do marynarki i
nieraz zdobywają wielkie bogactwa.
Teraz chyba, książę, nie będziesz dziwił się, że matki tyryjskie nie opłakują swoich
dzieci. Więcej powiem: teraz, panie, zrozumiesz, dlaczego w naszych prawach nie ma kar na
rodziców zabijających swoje potomstwo, jak się to zdarza w Egipcie...
- Nikczemnicy znajdują się wszędzie - wtrącił namiestnik.
- Ale u nas nie ma dzieciobójców - mówił dalej Hiram - bo u nas dziećmi, których nie mogą
wykarmić ich matki, zajmuje się państwo i świątynia.
Książę zamyślił się. Nagle uścisnął Hirama i zawołał wzruszony:
- Jesteście o wiele lepsi aniżeli ci, którzy opowiadają o was tak straszne historie...
Bardzo cieszę się z tego...
- I w nas jest niemało złego - odparł Hiram - ale wszyscy będziemy wiernymi sługami
twoimi, panie, gdy nas zawołasz...
- Czy tak?... - spytał książę, bystro patrząc mu w oczy.
Starzec położył rękę na sercu.
- Przysięgam ci, następco egipskiego tronu i przyszły faraonie, że kiedykolwiek
rozpoczniesz walkę z naszymi wspólnymi nieprzyjaciółmi, cała Fenicja, jak jeden mąż,
pośpieszy ci z pomocą... A to -weź na pamiątkę naszej dzisiejszej rozmowy.
Wyjął spod szat złoty medal pokryty tajemnymi znakami i szepcąc modlitwy zawiesił go na
szyi Ramzesa.
- Z tym amuletem - mówił Hiram - możesz objechać cały świat... A gdziekolwiek spotkasz
Fenicjanina, będzie ci służył radą, złotem, nawet mieczem... A teraz idźmy.
Upłynęło już kilka godzin po zachodzie słońca, ale noc była widna, gdyż wszedł księżyc.
Straszliwy upał dzienny ustąpił miejsca chłodowi; w czystym powietrzu nie było szarego
pyłu, który zatruwał oddech i gryzł w oczy. Na błękitnym niebie tu i owdzie świeciły
gwiazdy rozpływające się w powodzi księżycowych blasków.
Na ulicach ustał ruch, ale dachy wszystkich domów były napełnione bawiącymi się ludźmi.
Zdawało się, że Pi-Bast jest jedną salą od brzegu do brzegu wypełnioną muzyką, śpiewem,
śmiechem i dźwiękami pucharów.
Książę i Fenicjanin szli prędko za miasto wybierając mniej oświetlone strony ulic. Mimo
to ludzie ucztujący na tarasach niekiedy spostrzegali ich, a spostrzegłszy zapraszali do
siebie lub sypali im kwiaty na głowy.
- Hej, wy tam, nocne włóczęgi! - wołano z dachów.
- Jeżeli nie jesteście złodziejami, których noc wywabiła na zarobek, przyjdźcie tu do
nas... Mamy dobre wino i wesołe kobiety...
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional