lektory on-line

Faraon - Strona 245

- Uderzyć!... - zwołał książę.
Natychmiast rozkaz ten powtórzyła trąbka jedna, druga... dziesiąta, i po chwili ze
wszystkich wąwozów poczęły wysuwać się egipskie setnie. Rozsypani na wzgórzach procarze
zdwoili wysiłki, a tymczasem w dolinie, bez pośpiechu, ale i bez nieporządku ustawiały
się naprzeciw Libijczykom czteroszeregowe kolumny kopijników i toporników egipskich z
wolna posuwając się naprzód.
- Wzmocnić środek - rzekł następca.
Trąbka powtórzyła rozkaz. Za dwoma kolumnami pierwszej linii stanęły dwie nowe kolumny.
Nim Egipcjanie ukończyli ten manewr, wciąż pod gradem pocisków, już Libijczycy naśladując
ich uszykowali się w ośm szeregów naprzeciw głównego korpusu.
- Podsunąć rezerwy - rzekł książę. - Spojrzyj no -zwrócił się do jednego z adiutantów -
czy lewe skrzydło już gotowe.
Adiutant, ażeby lepiej ogarnąć wzrokiem dolinę, pobiegł między procarzy i - nagle padł,
ale dawał znaki ręką. W jego zastępstwie wysunął się inny oficer i niebawem przybiegł
oświadczając, że oba skrzydła książęcego oddziału już stoją uszykowane.
Od strony oddziału Patroklesa zgiełk wzmacniał się i naraz podniosły się nad wzgórza
gęste, czarne kłęby dymu. Do księcia przybiegł oficer od Pentuera z doniesieniem, że
greckie pułki zapaliły obóz Libijczyków.
- Rozbić środek - rzekł książę.
Kilkanaście trąbek, jedna po drugiej, zagrały hasło do ataku, a gdy umilkły, w środkowej
kolumnie rozległa się komenda, rytmiczny łoskot bębnów i szmer nóg piechoty maszerującej
z wolna, do taktu.
- Raz... dwa!... raz... dwa!... raz... dwa!...
Teraz komendę powtórzono na prawym i na lewym skrzydle; znowu zawarczały bębny i
skrzydłowe kolumny ruszyły naprzód: raz... dwa!... raz... dwa!...
Libijscy procarze zaczęli cofać się zasypując kamieniami maszerujących Egipcjan. Ale choć
coraz upadał jakiś żołnierz, kolumny szły, ciągle szły z wolna, porządnie: raz... dwa!...
raz... dwa!...
Źółte tumany, wciąż gęstniejące, znaczyły pochód egipskich batalionów. Procarze nie mogli
już miotać kamieni i nastała względna cisza, wśród której rozlegały się jęki i szlochania
ranionych wojowników.
- Rzadko kiedy tak dobrze maszerowali na musztrach! - zawołał książę do sztabu.
- Nie boją się dziś kija - mruknął stary oficer.
Odległość między obłokiem kurzu ze strony Egipcjan a - Libijczykami zmniejszała się z
każdą chwilą; lecz barbarzyńcy stali nieporuszeni, a poza ich linią ukazał się tuman.
Oczywiście jakaś rezerwa wzmacniała kolumnę środkową, której groził najmocniejszy atak.
Następca zbiegł z pagórka i dosiadł konia; z wąwozu wylały się ostatnie rezerwy egipskie
i uszykowawszy się czekały na rozkaz. Za piechotą wysunęło się kilkuset azjatyckich
jeźdźców na koniach drobnych, ale wytrwałych.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional