lektory on-line

Faraon - Strona 422

- Zawsze miał litościwe serce dla prostaków!... Pamiętacie, jak dwa lata temu uwolnił
chłopów oddanych pod sąd za napaść na folwark Źydówki?...
- Ja sam widziałem, jak przed dwoma laty zbił pisarza, który ściągał z chłopów
niesprawiedliwy podatek...
- Niech żyje wiecznie pan nasz, Ramzes XIII, opiekun uciśnionych!...
- Patrzajcie ino - odezwał się głos z daleka - samo bydło wraca z pastwisk, jakby zbliżał
się wieczór...
- Co tam bydło !... Dalejże na kapłanów!...
- Hej, wy! - krzyczał olbrzym pod bramą świątyni. -Otwórzcie nam dobrowolnie, ażebyśmy
przekonali się: nad czym radzą arcykapłani z nomarchami?...
- Otwórzcie!... bo wywalimy bramę!...
- Dziwna rzecz - mówiono z daleka - ptaki kładą się spać... A przecież to dopiero
południe...
- Dzieje się coś niedobrego w powietrzu!...
- Bogowie! już noc nadchodzi, a ja jeszcze nie narwałam sałaty na obiad... - dziwiła się
jakaś dziewczyna.
Lecz uwagi te zagłuszył wrzask pijanej bandy i łoskot belek uderzających w miedzianą
bramę świątyni.
Gdyby tłum mniej był zajęty gwałtami napastników, już spostrzegłby, że w naturze zachodzi
jakieś niezwykłe zjawisko. Słońce świeciło, na niebie nie było ani jednej chmurki, a mimo
to jasność dzienna poczęła się zmniejszać i powiał chłód.
- Dajcie tu jeszcze jedną belkę!... - wołali napastnicy na świątynią. - Brama ustępuje!...
- Mocno!... Jeszcze raz!...
Przyglądający się tłum huczał jak burza. Tu i owdzie poczęły odrywać się od niego małe
grupy i łączyć z napastnikami. Wreszcie cała masa ludu z wolna podsunęła się ku murom
świątyni.
Na dworze, mimo południa, wzrastał mrok; w ogrodach świątyni Ptah zaczęły piać koguty.
Ale wściekłość tłumu była już tak wielka, że mało kto dostrzegał te zmiany.
- Patrzcie! - wołał jakiś żebrak - oto zbliża się dzień sądu... Bogowie...
Chciał mówić dalej, lecz uderzony kijem w głowę padł na miejscu.
Na mury świątyni poczęły wdzierać się nagie, lecz uzbrojone postacie. Oficerowie wezwali
żołnierzy pod broń, pewni, że niebawem trzeba będzie wesprzeć atak pospólstwa.
- Co to znaczy?... - szeptali żołnierze przypatrując się niebu. - Nie ma chmur, a
jednakże świat wygląda jak podczas burzy.
- Bij!... łam!... - krzyczano pod świątynią. Łoskot belek odzywał się coraz częściej.
W tej chwili na tarasie stojącym nad bramą ukazał się Herhor, otoczony orszakiem kapłanów
i dygnitarzy świeckich. Najdostojniejszy arcykapłan miał na sobie złoty ornat i czapkę
Amenhotepa otoczoną królewskim wężem.
Herhor spojrzał po ogromnych masach ludu, który otaczał świątynię, i schyliwszy się do
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional