lektory on-line

Faraon - Strona 227

- Dziś w nocy.
- Ale kto to mógł zrobić?...
Oficer schylił głowę i rozłożył ręce.
- Pytam się, kto zabił?... - powtórzył dostojnik, więcej przerażony aniżeli rozgniewany.
- Sam, panie, racz przeprowadzić śledztwo. Usta moje nie powtórzą tego, co słyszały uszy.
Przerażenie nomarchy wzrosło. Kazał przyprowadzić służbę Sary, a jednocześnie posłał po
arcykapłana Mefresa. Mentezufis bowiem, jako przedstawiciel ministra wojny, pojechał z
księciem.
Przyszedł zdziwiony Mefres. Nomarcha powtórzył mu wiadomość o zabójstwie dziecka następcy
i o tym, że oficer policyjny nie śmie dawać żadnych objaśnień.
- A świadkowie są? - spytał arcykapłan.
- Czekają na rozkazy waszej dostojności, ojcze święty.
Wprowadzono odźwiernego Sary.
- Słyszałeś - zapytał go nomarcha - że dziecko twej pani zabite?
Człowiek upadł na ziemię i odpowiedział:
- Nawet widziałem dostojne zwłoki rozbite o ścianę i zatrzymałem naszą panią, która
krzycząc wybiegła na ogród.
- Kiedy to się stało?
- Dziś po północy. Zaraz po przyjściu do naszej pani najdostojniejszego księcia
następcy... - odparł stróż.
- Jak to, więc książę był w nocy u waszej pani? -spytał Mefres.
- Rzekłeś, wielki proroku.
- To dziwne! - szepnął Mefres do nomarchy.
Drugim świadkiem była kucharka Sary, trzecim dziewczyna służebna. Obie twierdziły, że po
północy książę następca wszedł na piętro do pokoju Sary, bawił tam chwilę, potem prędko
wybiegł do ogrodu, a wnet po nim ukazała się pani Sara strasznie krzycząc.
- Ależ książę następca przez całą noc nie wychodził ze swej komnaty w pałacu... - rzekł
nomarcha.
Oficer policyjny pokręcił głową i oświadczył, że czeka w przedpokoju kilku ludzi ze
służby pałacowej.
Wezwano ich, święty Mefres zadał im pytania i okazało się, że następca tronu - nie spał w
pałacu. Opuścił swą komnatę przed północą i wyszedł do ogrodu; wrócił zaś, gdy odezwały
się pierwsze trąbki grające pobudkę.
Gdy wyprowadzono świadków, a dwaj dostojnicy zostali sami, nomarcha z jękiem rzucił się
na podłogę i zapowiedział Mefresowi, że jest ciężko chory i że woli stracić życie aniżeli
prowadzić śledztwo. Arcykapłan był bardzo blady i wzruszony, ale odparł, że sprawę
zabójstwa trzeba wyświetlić, i rozkazał nomarsze w imieniu faraona, ażeby poszedł z nim
do mieszkania Sary.
Do ogrodu następcy było niedaleko, i dwaj dostojnicy niebawem znaleźli się na miejscu
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional