lektory on-line

Faraon - Strona 188

- Prawdę rzekł i mądrze powiedział! - szepnął Sargon do Istubara.
- Lecz jakkolwiek - ciągnął książę - szpetny czyn stał się nie z mojej i mego dworu winy,
jednak czuję się w obowiązku osłabić twój żal do miasta, w którym cię tak niegodnie
przyjęto. Dlatego osobiście nawiedziłem twoją sypialnię, dlatego otwieram ci mój dom o
każdej porze, ile razy zechcesz mnie odwiedzić. Dlatego... proszę cię, ażebyś przyjął ode
mnie ten mały dar...
To mówiąc książę sięgnął za tunikę i wydobył łańcuch wysadzany rubinami i szafirami.
Olbrzymi Sargon aż zapłakał, co wzruszyło księcia, lecz nie rozczuliło obojętności
Istubara. Kapłan wiedział, że Sargon ma łzy, radość i gniew na każde zawołanie, jako
poseł mądrego króla.
Namiestnik posiedział jeszcze chwilę i pożegnał posła. Zaś wychodząc pomyślał, że jednak
Asyryjczycy, pomimo barbarzyństwa, nie są złymi ludźmi, skoro umieją odczuć
wspaniałomyślność.
Sargon zaś był tak podniecony, że kazał natychmiast przynieść wina i pił, pił od południa
aż do wieczora.
Dobrze po zachodzie słońca kapłan Istubar wyszedł na chwilę z komnaty Sargona i -
niebawem wrócił, ale ukrytymi drzwiami. Za nim ukazali się dwaj ludzie w ciemnych
płaszczach. Gdy zaś odsunęli z twarzy kaptury, Sargon poznał w jednym arcykapłana
Mefresa, w drugim proroka Mentezufisa.
- Przynosimy ci, dostojny pełnomocniku, dobrą nowinę - rzekł Mefres.
- Obym mógł wam udzielić podobnej! - zawołał Sargon. - Siadajcie, święci i dostojni
mężowie. A choć mam zaczerwienione oczy, mówcie do mnie, jak gdybym był zupełnie
trzeźwy... Bo ja i po pijanemu mam rozum, może nawet lepszy... Prawda, Istubarze?...
- Mówcie - poparł go Chaldejczyk.
- Dziś - zabrał głos Mentezufis - otrzymałem list od najdostojniejszego ministra Herhora.
Pisze nam, że jego świątobliwość faraon (oby żył wiecznie!) oczekuje na wasze poselstwo w
swym cudownym pałacu pod Memfisem i że jego świątobliwość (oby żył wiecznie!) jest dobrze
usposobiony do zawarcia z wami traktatu.
Sargon chwiał się na wojłokowych materacach, ale oczy miał prawie przytomne.
- Pojadę - odparł - do jego świątobliwości faraona (oby żył wiecznie!), położę w imieniu
pana mego pieczęć na traktacie, byle był spisany na cegłach, klinowym pismem... bo ja
waszego nie rozumiem... Będę leżał choćby cały dzień na brzuchu przed jego
świątobliwością (oby żył wiecznie!) i traktat podpiszę... Ale jak wy go tam wykonacie...
Cha!... cha!... cha!... tego już nie wiem... - zakończył grubym śmiechem.
- Jak śmiesz, sługo wielkiego Assara, wątpić o dobrej woli i wierze naszego władcy?... -
zawołał Mentezufs.
Sargon nieco wytrzeźwiał.
- Ja nie mówię o jego świątobliwości - odparł - ale o następcy tronu...
- Jest to pełen mądrości młodzian, który bez wahania wykona wolę ojca i najwyższej rady
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional