lektory on-line

Faraon - Strona 425

Oficer odjechał, ale pod świątynią Ptah nie zmieniło się nic. Lud czekał na coś, a
głównej bandy nie było jeszcze na placu.
Można było sądzić, że jakaś inna wola opóźnia wykonywanie rozkazów.
O dziewiątej rano do willi zajmowanej przez faraona przybyła lektyka królowej Nikotris.
Czcigodna pani prawie gwałtem wdarła się do synowskiej komnaty i z płaczem upadła do nóg
panu.
- Czego żądasz, matko? - rzekł Ramzes, z trudem ukrywając niecierpliwość. - Czy
zapomniałaś, że dla kobiet nie ma miejsca w obozie?...
- Dzisiaj nie ruszę się stąd, nie opuszczę cię ani na chwilę!... - zawołała. - Prawda, że
jesteś synem Izydy i ona otacza cię swoją opieką... Ale mimo to umarłabym z niepokoju.
- Cóż mi grozi? - spytał faraon wzruszając ramionami.
Kapłan, który śledzi gwiazdy - mówiła z płaczem królowa - odezwał się do jednej ze
służebnic, że jeżeli dzisiaj... jeżeli dzisiejszy dzień upłynie ci szczęśliwie, będziesz
żył i panował sto lat...
- Aha!... Gdzież jest ten znawca moich losów?
- Uciekł do Memfisu... - odparła pani.
Faraon zamyślił się, potem rzekł śmiejąc się:
- Jak Libijczycy nad Sodowymi Jeziorami wyrzucali na nas pociski, tak dziś kapłaństwo
miota na nas groźby... Bądź spokojna, matko! Gadulstwo, nawet kapłanów, jest mniej
niebezpieczne aniżeli strzały i kamienie.
Od Memfisu nadleciał nowy kurier z doniesieniem, że wszystko jest dobrze, lecz - główna
banda jeszcze nie gotowa.
Na pięknej twarzy faraona ukazały się znaki gniewu. Pragnąc uspokoić władcę, odezwał się
Tutmozis.
- Pospólstwo nie jest wojskiem. Nie umie zebrać się na oznaczoną godzinę; idąc ciągnie
się jak błoto i - nie słucha komendy. Gdyby pułkom powierzono zajęcie świątyń, już by tam
były...
- Ależ co mówisz, Tutmozisie?... - zawołała królowa.
- Gdzie kto słyszał, ażeby wojsko egipskie...
- Zapomniałeś - wtrącił Ramzes - że, według moich rozkazów, wojsko nie miało napadać, ale
bronić świątyń
przed napaścią pospólstwa...
- Przez to też opóźniają się działania - odparł niecierpliwie Tutmozis.
- Oto są królewscy doradcy!... - wybuchnęła królowa.
- Pan robi mądrze, występując jako obrońca bogów, a wy, zamiast łagodzić, zachęcacie go
do gwałtu.
Tutmozisowi krew uderzyła do głowy. Na szczęście wywołał go z komnaty adiutant donosząc,
że w bramie zatrzymano starego człowieka, który chce mówić z jego świątobliwością.
- U nas dzisiaj - mruczał adiutant - każdy dobija się tylko do pana; jakby faraon był
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional